Monday, October 15, 2012

Wysokie

cisnienie + tetno. Wczoraj w czasie Mszy sw. poczulem sie zle. Musialem wyjsc na dwor na moment. Na poczatku wzial mnie napad ziewania. Doslownie co kilka sekund. Myslalem, ze to z powodu braku tlenu. Kosciol pelen. Okna niepootwierane + drzwi zamkniete. Pozniej zaczalem sie trzasc i irytowal mnie wysokotonowy spiew choru. Takze zaczalem sie pocic. A spod lewej pachy to kapalo jak z kranu. Czulem jakbym omdlewal. Wyszedlem na zewnatrz na kilka minut + skonczylem Msze stojac w nawie przy drzwiach.

Zawsze mam takie klopoty w kosciele dlatego u siebie w Toronto chodze na ranna Msze o 8, gdy nie ma za duzo ludzi i jest duzo powietrza do oddychania. Przejela sie tym incydentem Stasia i zbadala mi rano cisnienie krwi. 148/105 + tetno 112. Powtorzyla. 136/103 + tetno 112. Mowi, ze to za wysokie.

W Kanadzie doktorzy wiedza, ze mam puls wysoki. O cisnieniu nic mi nie mowiono, ze za wysokie. Zreszta biore z rana tabletka TEVA-IRBESARTAN 300MG na cisnienie krwi dla diabetykow. Takze na serce z rana biore TEVA AMIODARONE 100MG. Ten lek kardiolog powiedziala abym nie bral w niedziele. Dlatego wczoraj nie wzialem. W tygodniu od 4 pazdziernika zmniejszylem jego dawke z 100MG na 50MG. Bo uboczne skutki m.in. nieprzyjemna reakcja na swiatlo, mnie wycieczaly. Dzis z polecenia Stasi wrocilem do 100MG.

Bicie serca raz za wolno i raz za szybko doswiadczam juz od lat. Od kiedy zaczeto mnie leczyc na migotanie przedsionkow serca. Teraz od kilku miesiecy bije mi za szybko. Kardiolog nic z tym sobie nie moze poradzic. Leczy mnie na migotanie przedsionkow serca. Ale mowi, ze z tego mnie nie wyleczy i musze sie poddac operacji zwanej ablacja.

Stasia dzis zadzwonila do kardiologa i chce abym w Polsce zaciagnal 2 opinie w tej kwestii. Kardiolog z Toronto nalega tylko na ablacje, a ja mecze sie bez skutku biorac przypisane przez nia leki. Brane tabletki nic nie pomagaja. Dalej dostaje migotanie przedsionkow (choc tu w Polsce jakby zaprzestalo) i wysoki puls serca. Od przyjazdu do Polski biore regularnie ziola od Bonifratrow (na cukrzyce i serce) + tabletki Legalon 140 (na watrobe) + ArmoLIPID (na cholesterol). Sa to leki naturalne. Nie chemia jak te kanadyjskie. Migotanie jakby zaprzestalo + cukier sie ustabilizowal.. Ale serce naparza z po2na szybkoscia. No i wyglada na to, ze mam za wysokie cisnienie krwi.

05:03 Hrs. Budzi mnie siusiu.

08:16 Hrs. Budzi mnie siusiu + lektura w lozku.

09:50 Hrs. Stasia bada mi 2 razy cisnienie krwi + puls: 148/105 + 112 puls i 136/103 + 112 puls.

10:15 Hrs. Badam stezenie cukru w krwi. 120 mg/dL = 6.6 mmol/L.

10:23 Hrs. Pije ziola od Bonifratrow.

10:54 Hrs. Biore 2 tabletki kanadyjskiej chemii + popijam herbata. Lek TEVA AMIODARONE podnosze z 50MG na 100MG, jak zalecila doktor kardiolog z Toronto.

Czuje sie jakos zmeczony + spiacy. Czytam + zasypiam. Moze to z powodu naglej zmiany pogody. Po zimnie i mroznych powiewach wiatru zrobilo sie cieplo. Niewatpliwie jest to szok dla organizmu.

17:20 Hrs. W klinice u kardiologa + badanie cisnienia krwi. 155/95 + 116 puls. Na stoliku mgazyn "W dobrym rytmie".

18:00 Hrs. Wychodze od prof. doktora kardiologa. Rozmowa budujaca. Mowi abym nie panikowal. Jesli chodzi o ablacje, to zacheca mnie do niej. Wedlug statystyk, na zwykle arytmie to sukces jest prawie 100%. Gorzej jest z migotaniem + trzepotaniem przedsionkow serca. To co ja wlasnie doswiadczam. Tu sukcesem, ze sie wyleczy jest 70%. 2% natomiast to ryzyko, ze moga jakies powstac komplikacje grozace zyciu i 30%, ze ewentualnie trzeba bedzie powtorzyc zabieg ablacji po pewnym czasie.

Uwaza, ze w moim wieku i jakiejs tam niezlej kondycji fizycznej to powinienem zaryzykowac ablacje po powrocie do Kanady. Cukier we krwi mam pod jakas tam kontrola. Migotanie jest napadowe, a nie utrwalone. No i kazal nie panikowac. Da sie z tym zyc. Kazal natomiast zbadac krew na INR. Powinna wynosic pomiedzy 2-3. Bede musial pojsc do laboratorium i zbadac krew na gestosc krwi. Zapytalem czy musze przerwac branie ziol od Bonifratrow. Mowi, ze nie ma takiej potrzeby.

18:40 Hrs. Kupuje "Gazete Wyborcza" (2 zl) z "Polacy na podgladzie. Trwa eksperyment spoleczny: wszyscy jestesmy w ukrytej kamerze. Podobno tak jest bezpieczniej. Ale rosnie pokolenie, ktore zachowuje sie poprawnie tylko dlatego, ze Wielki Brat patrzy" na okladce.

Z niemieckiej smyczy urwaly sie Wegry Orbana, wierzgaja Czechy, a teraz przyszla kolej na Polske. Jest to duzy kraj i jakos tak niekorzystnie polozony, miedzy dwoma imperiami, niemieckim imperium gospodarczym i rosyjskim imporium fikcyjnym. Spodziewajmy sie kolejnych atakow, juz nie tylko ze strony sasiednich mediow, ale i politykow (Krystyna Grzybowska, "III RP na niemieckiej smyczy", GAZETA POLSKA, 10 pazdziernika 2012).

Od ponad roku widac, ze z Tuska uszlo powietrze. Stracil sporo charakteryzujacej go energii w dazeniu do celow. I jakby mial coraz wieksze trudnosci w zdefiniowaniu owych celow. Rzadzi, bo rzadzic musi. Bez wizji jednak i planu dla Polski (Miroslaw Czech, "Na klopoty sam Tusk juz nie wystarczy", GAZETA WYBORCZA, 13-14 pazdziernika 2012).

No comments: