Saturday, July 24, 2010

Szpital

sw. Jozefa jest moim 2 domem. Od smierci Isabel czesto w nim laduje. W poniedzialek znow tam pojechalem z wysokim pulsem i lopotaniem serca. Zatrzymali mnie az do dzisiaj. Dostalem 3 wstrzasy elektryczne i przywrocono mi w miare normalne bicie serca.

Ale dalej sie borykam z AF (Atrial Fibrillation), czyli migotaniem przedsionkow serca. Tego wstrzasy elektryczne nie ulecza. W szpitalu wzial mnie w rece wspanialy mlody polski kardiolog. Mialem bardzo dobra opieke. Doktor Luc wyprobuwuje na mnie nowy lek, ktory moze, jak Bog da, podleczy migotanie przedsionkow serca.

06:30 Hrs. Badaja cisnienie krwi. 141/91 mmHg + puls 127/min. + arytmia. Pobranie krwi z prawej reki. W lewej kroplowka. Okablowanie na calej piersi. Na brzuchu znaki wbijanych igiel.

1 comment:

Big Moose said...

Ja już się o Ciebie bałem. Zastanawiałem się nad tym co się stało. Taka przerwa w pisaniu w twoim przypadku wydawała się bardzo niepokojąca.