Friday, August 26, 2005

Tyminski 5 na Pomorzu

Wedlug sondy na http://polityka.pomorskie.pl/wybory.htm:
1. Lech Kaczynski - 34%
2. Maria Szyszkowska - 17%
3. Joanna Senyszyn - 16%
4. Marek Borowski - 6%
5. Stnislaw Tyminski - 4%

Tyminski jest jednym z moich tematow dyzurnych, obok marihuany, usteckich piersi i ustroju monarchistycznego.
Na forum dyskusyjnym Ustki duzo o Kuciaku. Wyglada na to, ze chca z niego zrobic bohatera. A niech sobie robia. Podobnie na "Expatpolu" (http://expatpol.com/) Kuciak Kuciaka Kuciakiem pogania. Panowie i panie dajcie juz sobie spokoj ta fascynacja czlowiekiem. Ten Kuciak to skromny facet. Przytrafilo mu sie tylko to, ze zaczal spisywac w dzienniczku swoja codzienna banalna rzeczywistosc zycia. Dla gawiedzi takie indywiduum - monarchista i do tego za legalizacja marihuany, to rzeczywiscie niezla gradka. A przy tym reklamuje Tyminskiego na swoim blogu! O zgrozo wolajaca pomsty do nieba!

Predzej czy pozniej do Polski trafi tez zza Atlantyku moda na reklamowanie produktow i uslug w blogach. Siec zgromadzila juz ponad 14 mln takich wirtualnych pamietnikow i wedlug firmy Pew Internet & American Life co 5.8 sekundy przybywa kolejny. Ich tworcami sa z reguly mlodzi, aktywni ludzie. Wystarczy zaplacic autorowi za zachwalanie w blogu konkretnego produktu lub uslugi i efekt murowany (Marek Rabij, "Internet albo smierc", NEWSWEEK 28.08.2005).

Polonijna prasa z Toronto, trzej muszkieterowie "wolnosciowej" zurnalistyki tradycyjnej = gazetowej: "Goniec", "Gazeta", "Dziennik itp" zadlawili sie listkiem marihuany i im glos odjelo w sprawie aresztowanego przez RCMP lidera Partii Marihuany w Kanadzie pana Marca Emery'ego, ktorego dlugie lapy amerykanskiej KGB = DEA siegnely w kraju uwazanym sie za suwerenny i demokratyczny.
Tylko wolna = bezplatna polonijna prasa tak polgebkiem zaczepia o temat maryski.


Festiwal marihuany

Okolo 75 tysiecy amatorow marihuany zgromadzilo sie na corocznym festiwalu konopi w Seattle, na polnocnym zachodzie USA. Uczestnicy tzw. Hempfest (od ang. hemp - konopie, haszysz) domagaja sie zalegalizowania marihuany. Choc uzywanie konopi indyjskich w USA jest nielegalne, ci, ktorzy przybyli na festiwal, jointy pala na oczach policjantow. Jak tlumaczyl komendant miejscowej policji, sierzant Lou Eagle, Hempfest ma raczej podloze polityczne, wiec policjanci chronia tam amerykanskie prawo do wolnosci wypowiedzi. Podczas festiwalu trwaja tez dyskusje na temat niedawnej decyzji amerykanskiego sadu najwyzszego, wedlug ktorego mozna scigac posiadaczy marihuany nawet w stanach, w ktorych zalegalizowano jej posiadanie i uzycie w celach leczniczych.
Do czerwca m.in. w Kalifornii i stanie Waszyngton, gdzie lezy Seattle, marihuana byla legalnie uzywana w celach medycznych (ZYCIE 25 - 31 sierpnia 2005).


MARYCHA W OPONCE
Mariusz D. "Osiol" i Rafal C. "Bigos", mieszkancy grodu nad Odra, wraz z Lambertusem J., holenderskim wspolnikiem, w ciagu 2 lat przeszmuglowali do naszego kraju ponad 40 kg marihuany. Niedawno zgarnieto ich kuriera, ktory w zapasowej oponie samochodowej ukryl kilogramowa paczke marychy. Przemytnikom groza wysokie kary pozbawienia wolnosci. Bo tak to juz bywa, gdy za zakazany biznes bierze sie Bigos z Oslem (TYGODNIK POLSKI, Toronto Nr 771 26 sierpnia 2005).

Marihuana zamiast paszy

Rosyjskie sluzby do walki z narkotykami wpadly na nietypowy pomysl. Na pasze dla krow przeznacza 40 ton konopii indyjskich. W rozmowie z gazeta "Nowyje Izwiestia" rzecznik Sluzby ds. Kontroli Narkotykow ze Swiedlowska na Uralu powiedzial, ze odnalezione pole konopii bylo ukryte wsrod upraw slonecznikow i kukurydzy, przeznaczonych na pasze dla zwierzat. - Jesli je zniszczymy razem z "trawka", krowy nie beda mialy co jesc - wytlumaczyl (TYGODNIK POLSKI, Toronto Nr 770 19 sierpnia 2005).

Marihuana dla krow

Jedno ze stad rosyjskich krow w zimie bedzie karmione marihuana. Wynika t z tego, ze przedstawiciele rosyjskich sluzb do walki z narkotykami byliby zmuszeni oprocz 40 ton "trawki" zniszczyc tez pola slonecznikow oraz kukurydzy przeznaczonych na pasze dla tych zwierzat. Pole marihuany ukryte bylo wsrod innych upraw (ZYCIE, 18-24 sierpnia 2005).

Trzej polonijni zurnalistyczni muszkieterowie w tym tygodniu udezyli z wielu nutek: Z nutki ekologicznej, ten chce aby samochody napedzane byly alkoholem (Pawel Jedlewski, "Po co ten caly szum", DZIENNIK ITP 26 VIII - 1 IX 2005); z nutki osobistej, tak bardzo intymnej, ze "Zaden komputerowy Google nie ma do niej dojscia" (Malgorzata P. Bonikowska "Przez pryzmat NIGDY", GAZETA 164 26 - 28 sierpnia 2005); i z niespelnionej nutki solidarnosciowej:

Trzeba jednak zdac sobie sprawe, ze nadzieje Sierpnia do dzisiaj pozostaja niezrealizowane; nadzieje na dobrze rzadzony, niepodlegly kraj, w ktorym agenci obcych interesow siedza w wiezieniach, a nie na panstwowych stanowiskach, w ktorym ludzie z polska krwia na rekach nie pobieraja panstwowej emerytury; w ktorym dobrem najwyzszym jest interes polskiej rodziny (Andrzej Kumor, "Za duzo zlego sie stalo", GONIEC 26 VIII - 1 IX 2005).

Panie Pawle, to juz Henry Ford prawie 100 lat temu wybudowal samochod z konopi i napedzany na bezyne konopna. W 100% ekologiczny. Dlaczego wiec nie zlegalizowac konopie?

Pani Malgorzato, jest takie powiedzenie, nie mow nigdy "nigdy". Zgoda na pielegnowanie "tych, ktorzy sa wsrod nas z tamtych czasow i epok", bo to oni sie przeciez w nas odradzaja. Dla czlowieka wierzacego w zycie wieczne patrzenie przez "pryzmat nigdy" nie jest takie straszne, bo to "nigdy" wlasciwie staje sie "zawsze", z tym ze moze tylko w innym wymiarze.

Panie Andrzeju, bylem czescia Sierpnia. Stoczniowcem, czescia spontanicznego procesu dazenia do wolnosci. Czy jestem z tego dumny? Tak.
Czy jestem dumny z 15-letniego dorobku III RP? Nie. Oczekiwalem wiecej. Dlatego teraz sie buntuje i popieram Tyminskiego. Jest to moj znak protestu.

Wielu nie zdaje sobie sprawy z tego, ze tzw. "wojna z narkotykami" jest wymyslem Amerykanow i trwa juz od lat 30. ubieglego wieku. Niedlugo bedzie ona znana pod nazwa wojny 100 letniej. Co jest niepokojace, ze wojna ta ogranicza wolnosci czlowieka i prowokuje lokalne wojny w roznych zakatkach swiata. Wszystkie nowe ruchy pacyfistyczne powinny wlasnie zaczac krytykowac i potepiac wojne z narkotykami, bo wlasnie ta jest zarzewiem roznych innych konwencjonalnych wojen.

Kiedy fobie i fanatyzm sluzb specjalnych, armii i policji skoncentrowala sie na tradycyjnych narkotykach (marihuana, opium, kokaina), w miedzyczasie wyrastaja bardziej grozne narkotyki syntetyczne.

Ostra walka z narkomania

Ottawa Sluzba zdrowia i policja ontryjska zaapelowaly do rzadu prowincji o wprowadzenie restrykcji w sprzedazy lekow na zaziebienie, zawierajacych skladniki uzywane przez swiat przestepczy do produkcji jednego z najbardziej niebezpiecznych narkotykow - methamphetaminy.
Jak podaja dane uzyskane od agencji rzadowych, w najblizszym czasie beda podjete decyzje, na mocy ktorych zostana wprowadzone utrudnienia zakupu lekow zawierajacych pseudoefedryny (ang. pseudoephedrine), czyli skladnik znajdujacy sie w lekach takich jak Sudafed, Actifed czy Contac.
Pseudoefedryna jest podstawowym skladnikiem methamphetaminy (znanej tez pod nazwa crystal meth), jednego z najbardziej uzalezniajacych narkotykow. Jak uwazaja eksperci, bez tego skladnika nie mozna wyprodukowac narkotyku.
Crystal meth zawdziecza swoja popularnosc wsrod narkomanow temu, ze ma dluzsze dzialanie, bardziej intensywne i ze jest bardzo tani w porownaniu z innymi narkotykami. Za 5 dolarow narkoami moga wprowadzic sie w trans na 12 godzin.
Innym czynnikiem, ktory stawia ten narkotyk wsrod tych najbardziej niebezpiecznych, jest latwosc zrobienia go. W jego sklad, obok pseudoefedryny, wchodza substancje, ktore mozna zakupic w kazdym sklepie gospodarstwa domowego - srodki czyszczace czy rozpuszczalniki.
Skutki uzywania tego narkotyku sa tragiczne, powoduja halucynacje, problemy z sercem, agresywnosc. Jak podaja specjalisci, narkomani ktorzy uzywaja ten narkotyk, zwykle umieraja w ciagu siedmiu lat od czasu popadniecia w nalog.
W zeszlym tygodniu rzad federalny wprowadzil prawo, na mocy ktorego osoby posiadajace lub produkujace ten narkotyk beda otrzymywac najwyzszy wymiar kary od 10 lat pozbawienia wolnosci ad do dozywocia.
Od czwartku amerykanski stan Oregon wprowadzil wymog posiadania recepty od lekarza na zakup lekow zawierajacych pseudoefedryne, a w pozostalych stanach o leki trzeba poprosic farmaceute.
Jeszcze nie jest wiadomo jaka forme restrykcji wprowadzi rzad ontaryjski (GAZETA 159 19 - 21 sierpnia 2005).


Antywykrztusne zagrozenie
Toronto Specjalna komisja powolana przez Ontario przeanalizuje mozliwosc objecia panstwowa kontrola sprzedazy niektorych popularnych lekow przeciwko alergii i przeziebieniom. Leki te zawieraja pseudoefedryne, jeden z glownych skladnikow sluzacych do produkcji metamfetaminy.
Minister zdrowia George Smitherman poinformowal, ze wymaganie recepty przy zakupie takich srodkow, jak Sudafed, Actifed czy Contac, jest "jedna z wielu rozwazanych propozycji".
Amfetamina jest obecnie najbardziej popularnym narkotykiem. Jej spozycie w Kanadzie dynamicznie rosnie. Przeciwko wycofaniu lekow zawierajacych pseudoefedryne z polek aptecznych zaprotestowalo stowarzyszenie producentow lekow bez recepty.
Rowniez zdaniem Marka Kearneya, wiceprezesa Canadian Pharmacist Association, wprowadzenie wymogu posiadania recepty przy zakupie lekow na przeziebienie jest bledem (GONIEC 19-25 sierpnia 2005).

Co jest w tym wszystkim niepokojace, to "reefer madness" mentalnosc policji i klasy politycznej manipulowanej propaganda antytrawkowa. Na tej wojnie zdazyl sie wychodowac caly przemysl zwalczania maryski, dotowany milionami dolarow przez panstwo, przekazujacy juz prawie genetycznie z pokolenia na pokolenie swoje interesy robione na tej glupiej wojnie.
Ci nawiedzeni wojownicy prohibicji nie zdaja sobie sprawy, ze to oni sztucznie nakrecaja koniunkture paranoii i zastraszenia spoleczenstwa. To prohibicja zabija a nie narkotyki. To prohibicja tworzy nowe typy narkotykow 100-kroc grozniejszych od naturalnej trawki.


War on drugs causes chaos

Re: Gangs Joining Forces, Aug. 20.
Toronto Police Chief Bill Blair believes that "people who buy... drugs have to understand the connection between their activity and the violence that's taking place in the city."
Looking back to the Prohibition years, one might easily suggest that it was the alcohol drinkers who were the source of so much mayhem and death. But they were not. In fact, it was the stupidity of the authorities in criminalizing deeds that little warranted such censure. Before Prohibition there was no violence in the manfacture, sale and consumption of alcohol, nor was there any after the apparatus of Prohibition was dismantled.
One can easily find a parallel in the laws and actions of the authorities today. The government has chosen to criminalize behaviour that should be dealt with by doctors and addiction specialists. In prohibiting substances to which only a tiny fragment of the population is addicted, the courts, law enforcement and our legislators have unleashed violence that has cost too many lives and caused too much destruction.
And all Chief Blair has to show for the immense sums invested in the war on drugs is failure after failure. If the police cannot even keep drugs out of prisons, how do they ever expect to keep them away from the public at large? The effort is a futile one as the foe is invincible and always will be. So put your sword down, Chief Blair, and let the medical community handle the problem from now on.
Gary Marshall, Winnipeg ("Letters", NATIONAL POST, Monday, August 22, 2005).


Moss on marijuana

Raiders receiver Randy Moss has admitted to using marijuana but does not believe he is hooked on the drug. "I have used, you know, marijuana since I've been in the league," Moss said on the HBO television program Real Sports. "But as fas as abusing it and, you know, letting it take control over me, I don't do that, no." ("Football", NATIONAL POST, Saturday, August 20, 2005).

Wednesday, August 24, 2005

Marc Emery vs. USA

TOKIN' MARTYR?
POT ACTIVISTS CALL MARC EMERY A HERO. THE U.S. SAYS HE'S A CRIMINAL. EITHER WAY, HIS CASE MEANS A LOT FOR CANADA. AND THAT MEANS YOU.

Cower story: Smoke signals

The recent, high-profile arrest of B.C. pot activist Marc Emery at the behest of the U.S. Drug Enforcement Administration has raised concerns about Amarican War on Drugs creeping across the border and threatening Canada's sovereignty in the area of drug-law enforcement. While you've no doubt at least heard of Emery by now, Dose's interview with the man and our in-depth look at the politics, players and precedents in his highly-scrutinized case will give you a better understanding of the stakes involved.

In '66, Timothy Leary was sentenced to 30 years for trying to cross into Mexico with pot >
Kareem Abdul-Jabbar was arrested in Toronto in 1998 for possession and fined $500 >

Should he stay or should he go?

Marc Emery's possible extradition could shake up marijuana laws both here and in the United States.

Lawyers across Canada are quietly saying the U.S. Drug Enforcement Administration's extradition case against Marc Emery could prove to be an embarrassment for the U.S. in its war on drugs. When the DEA asked Canadian police to arrest Marc Emery - founder of the B.C. Marijuana Party and Canada's highest-profile advocate to legalize pot - earlier this month, they likely thought it was a open-and-shut case. After all, Emery has admitted to selling "millions" of marijuana seeds to Canadians and Americans over the past 11 years and his website operates openly.
But legal experts are saying the DEA's politicization of the case and growing differences between Canada's and the United State's attitudes toward pot could scuttle the extradition.

THE POLITICS

Politics will likely play a big role in Emery's extradition hearing. As some legal experts are saying, the DEA itself has made it political. In a statement quoted by the Seattle Post-Intelligencer, the DEA said Emery's arrest was "a significant blow not only to the marijuana trafficking trade... but also to the marijuana legalization movement." That takes Emery's case out of the realm of pure law enforcement and into political territory. University of Ottawa law professor Amir Atteran says Emery's lawyers could even drag the DEA into court to explain its actions. But Alan Young, a law professor at Toronto's Osgoode Hall Law School who has advised Emery's legal team, says if Emery wins this case, it will likely be on technical grounds. "Instead of asking a judge to condemn U.S. politics, which is a tough thing for any public official to do, it's easier to give them something more technical where they express their disapproval through a neutral argument," Young said. So, a lawyer's best friend - the legal technicality - is Emery's best bet.

THE LEGAL TECHNICALITIES

Emery is wanted for selling marijuana seeds, for money laundering and conspiracy to manufacture marijuana related to his seed-selling business. While selling seeds is technically illegal in Canada, the law is rarely enforced. But in the U.S. it is and it carries long prison sentences. In order to extradite someone, the prosecution has to prove double criminality, which means the charges have to be for something that is a crime in both Canada and the U.S. "That's going to be an issue for the extradition court: is this even a crime in Canada? says Young. If the court answers no, it would be an admission that selling pot seeds is effectively legal in Canada. Arguing that selling seeds is no longer a crime here is "probably the strongest argument" in the case, Attaran says, because the Supreme Court has set a precedent that a person should not be extradited if the punishment he or she would face would "shock the conscience" of the Canadian public. But short of denying the extradition, the court could make demands on the U.S. prosecutors. "It could happen that, as a condition of getting Emery's extradition, the U.S. must give assurances as to how he'll be sentenced," Attaran says.

'NEVER HAPPENED BEFORE'

At the heart of the problem with Emery's extradition, says Alan Young, is that this sort of situation has never come up before. Now that Canada's attitudes towards marijuana are growing further apart from those in the U.S., it's an issue. "We have hemp cultivation, we have a medical program in which people are allowed to obtain seeds. Ultimately, a judge will have to deal with the issue of whether or not there is true equivalence (between Canadian and U.S. drug laws)," Young says. Amir Attaran agrees. "This is the exploration of the unknown," he says.

IT RESTS ON IRWING COTLER

Regardless of how the B.C. court rules, the final decision on Marc Emery's extradition will be made by Justice Minister Irwin Cotler, who has to approve all extraditions. Cotler is not permitted to comment on the proceedings until they are finished. "The matter will not come before me until such times as the courts commit somebody for extradition," Cotler told the Vancouver Province last week. But Attaran speculates that Cotler may be using a "quite Canadian" political trick to prosecute an activist without taking the political heat for it. "Could it be that (the Department of) Justice would like to see Mr. Emery sorted out somehow but doesn't want to take the political heat for it, when there are these handy Americans to do it for us?" he asks. "I don't know - DANIEL TENCER/DOSE

How do you feel about U.S. intervention? Vote at http://www.dose.ca/emery

BORDERLESS CRIME COULD BLUR THE 49TH PARALLEL

MARC EMERY'S EXTRADITION case has renewed attention on the growing presence of American law enforcement agencies in Canada. It poses a difficult question: is Canadian sovereignty being eroded by U.S. agencies pursuing criminals on this country's soil? According to a spokesman from the U.S. consulate in Vancouver, there are at least a half-dozen U.S. federal agencies operating in B.C. Besides Emery, there have been a number of other incidents suggesting the U.S. is doing more than diplomacy in Canada. In one incident, a Vancouver police constable was stopped in his car by Texas state troopers in the B.C. Interior working with the RCMP to sniff out drivers who are under the influence of marijuana. While critics accuse the government of handling control of Canadian law to U.S. authorities, supporters of the new crime-fighting initiatives say Canada has much to gain from cooperating with well-funded, experienced U.S. agencies. "Criminals are more networked than ever before," Staff Sgt. Paul Marsh of the RCMP told the Vancouver Sun. "Obviously, we are going to maintain Canadian sovereignty, (but) there are no borders when it comes to crime." - DT

Marc Emery readies for the fight of his life

B.C.' 'prince of pot' talks candidly about his drug use, his drug charges and what happens now

MARC EMERY'S GOT no seeds to sell. The prince of pot's mail-order marijuana seed business is at the centre of a U.S. investigation into the marijuana activist's business. Emery was charged by the U.S. Drug Enforcement Administration (DEA) last month for selling seeds online - something he'd done for years. He is readying to battle extradition and prison, but says he's not scared. Emery, 47, grew up in Ontario and is leader of the B.C. Marijuana party. His arrest and subsequent charges have drawn national attention. Dose sat down with Emery, next to a wall painted with hemp leaves, and spent an hour talking about what makes him tick.

How do you respond when people call you a criminal or a drug dealer?

I'm a lawbreaker and a very specific lawbreaker, someone willing to break the law very transparently and openly in order to get the law changed. Income tax for the federal and provincial government took $578,000 of my money for six years, from 1999 to 2005 and they knew it was from seeds. I was completely transparent with everybody.

Are you a rich drug lord?

No. You must dispel that. I've never owned a car or an apartment or any kind of property or assets. My current apartment is $850 a month.

So, are you stoned right now?

No, goodness no. I haven't smoked in probably 24 hours.

How many joints do you smoke a day?

One or two tops. A complete joint? Not even one because you share a joint.

How do people react when meeting you?

Well, now a little more reverent than normal. People are very concerned on the street. But I also passed by a restaurant the other day where everybody got up and saluted and clapped.

How do you feel about your potential extradition to the U.S. and jail?

I feel worried that beautiful scene we've nourished here in Vancouver has been disturbed, not by any Canadian law or Canadian activity but by the DEA, which has been allowed to put paranoia and fear throughout the entire cannabis community of Canada. We've literally gone to another foreign power to impose its harsh U.S. drug war ways on the most obvious representative of the opposite. We have a great groundswell of public and political support for the way it's always been here, much more broadminded and realistic about the drug war.

Were you surprised to suddenly get arrested for selling seeds?

I realized the second I heard the words, "you're under arrest for extradition to the United States of America," I realized in that very long, frozen second in time that I was now going to enter my greatest period of confrontation. Remember, the whole idea is all a revolution, not only to end the cannabis prohibition but to overgrow the United States government.

What do you mean?

The whole methodology was to sell millions of seeds, to use millions of dollars, to use profits to agitate on a worldwide scale the political advancement of our movement, but on a botanical scale to produce millions and millions of plants so the government could never eradicate them all and eventually it would become futile for them to try; that they would use millions and millions and billions of dollars while one guy simply nullified all their work. That, of course, is why they want this one guy real bad. They're angry and frustrated that I've, uh, neutered them - CHANTAL EUSTACE/DOSE

EMERY TARGETED FOR SUPPORTING LEGALIZATION OF MARIJUANA, FRIENDS SAY

MARC EMERY MAY be facing some serious trouble in the U.S., but exactly why is a matter still under debate. The U.S. Drug Enforcement Administration (DEA) argues Emery - who along with two others faces charges of conspiracy to distribute marijuana, conspiracy to distribute marijuana seeds and concpiracy to engage in money laundering - was arrested because of his business peddling marijuana seeds over the Internet. However, Emery's supporters claim he is being targeted for his role as a marijuana legalization activist, his political ambitions and for the fact that he has spent thousands of dollars of his own money to support activists in the U.S. and Canada. The United States attorney's office released a statement after Emery's arrest that said, "Emery is well-known as the publisher of Cannabis Culture magazine and as a leader of the B.C. Marijuana party. The charges filed are not related to that but are the result of an extensive undercover investigation." According to the Washington state district attorney, Emery's company sold marijuana seeds to undercover DEA agents online and in person. In July, DEA spokesman Jeff Eig said Emery's company sold seeds to Americans, regardless of age and, therefore, he was a "drug dealer" subject to U.S. law. - CHRISTIE TUCKER/DOSE (DOSE 098 Monday 22 August 2005).

Tuesday, August 23, 2005

Tyminski diablem?

Na Ustce wrze. "Kuciak" odparowywuje SB-ckie ciecia. A glownie chodzi o tzw. "czarna propagande" o kanadydacie na prezydenta Polski Stana Tyminskiego h. Nalecz, ktora juz sie zaczela w Polsce. 1990 roku podobno to nawet niektorzy ksieza straszyli glupich Polakow "Diablem", ktorym rzekomo mial byc Stan Tyminski i kazali w drugiej turze tym zniewolonym umyslom glosowac na Walese.

Bardzo popularny w Polsce tabloids "Super express" opublikowal zdjecie Tyminskiego z diabolicznie wykrzywiona twarza i z rogami wyroslymi mu na czole, a tam: "Skoro Stan Tyminski zachwyca sie Lukaszenka, to przyprawilismy mu rozki, zeby upodobnil sie do swojego idola;
Foto Wojciech Traczyk, Jan Zdzarski jr, BE&W, archiwum, fotomontaz Bartek Pawlec".

Zacytuje artykul pana Radoslawa Grucy pt. "Tyminskiemu rosna rogi" (http://www.se.com.pl/se/index.jsp?place=mainLead&news_cat_id=1586&news_id=69370&layout=1&page=text&list_position=1).

Tyminski krytykuje Polske na antenie bialoruskiej telewizji

Polska miesza sie w wewnetrzne sprawy Bialorusi - grzmial w niedziele z ekranow rezimowej telewizji Lukaszenki Stanislaw Tyminski (57 l.) kandydat na prezydenta RP, znany dotad z czarnej teczki, egzotycznej zony i dziwnego spojrzenia.
Tyminski skrytykowal tez Zwiazek Polakow na Bialorusi za "brak lojalnosci" wobec bialoruskich wladz.

Obrazil Polakow

-Bylo to dla nas bardzo przykre - mowi nam szefowa Zwiazku Polakow Andzelika Borys (31 l.) - Ten pan nie zna bialoruskiej rzeczywistosci. Jednak jako kandydat na prezydenta Polski powinien wiedziec, ze to wlasnie nas obrazaja i nazywaja marionetkami za to, ze utrzymujemy wiez z krajem. Mowil o mieszaniu sie Polski w wewnetrzne sprawy Bialorusi. Polska sie nie miesza, tylko broni tego, na co od 16 lat polski podatnik dawal pieniadze: 16 Domow Polskich i dwoch szkol. Czy teraz ma to trafic do bialoruskiej milicji, czy urzednikow? - denerwuje sie Borys.

Zapytalismy Stana, co sklonilo go do opowiadania tych szkodliwych glupot w sytuacji, gdy prezydent Lukaszenko (47 l.) represjonuje Polakow na Bialorusi.
- Jak czlowiek chce byc represjonowany, to zawsze bedzie. To subiektywne pojecie, kto jest represjonowany, a kto represjonuje - wypalil Stan.

Byli dla mnie mili

Tyminski oswiadczyl, ze byl ostatnio na Bialorusi i wrocil zachwycony - Minskiem, architektura i ludzmi, ktorych tam spotkal.
Bialorus nazwal suwerennym krajem i stwierdzil, ze jej wladze maja prawo do "niedopuszczania do destabilizacji kraju".
Nie wierzylismy wlasnym uszom, ale Tyminski byl pewien swego.
- Jestem doroslym mezczyzna i odpowiadam za slowa - zapewnil nas Stan. Nie przeszkadza mu tez, ze zostal wykorzystany przez Bialorus w dzialaniach propagandowych.

Nie on jeden

- To byl dla mnie zaszczyt. Byli dla mnie bardzo mili.
Tyminski nie jest niestety pierwszym i jedynym piewca rezimu Lukaszenki. W roli jego przyjaciol wystapili na ekranach bialoruskiej telewizji rowniez inni nasi "wybitni" mezowie stanu - Boleslaw Tejkowski (67 l.), znany antysemita, i ubiegajacy sie o fotel prezydenta RP Janusz Korwin-Mikke. Natomiast Andrzej Lepper (51 l.) stwierdzil, ze nie zgadza sie z linia polskiej polityki wschodniej, rowniez tej realizowanej przez prezydenta.

Tymochowicz dal sie zrobic w konia

Piotr Tymochowicz (40 l.), spec od kreowania wizerunkow politykow i artystow, ktory za odpowiednia oplata podjal by sie nawet z konia zrobic senatora, sam zostal zrobiony w konia. Nie pracuje juz nad Stanem Tyminskim (57 l.).
Tyminski oswiadczyl mu, ze odbiera wskazowki bezposrednio od Matki Boskiej i nie potrzebuje juz pouczen Tymochowicza. - W przeddzien wyplaty zaliczki Tyminski wyslal mi e-maila: "wypowiadam umowe i ciesze sie na sformulowanie nowej" - zdradzil nam Tymochowicz. A mialo byc tak pieknie. Tymochowicz mial poprowadzic kampanie wyborcza kanadydata na prezydenta RP Stana Tyminskiego. Napisal juz dla niego piosenke do melodii z musicalu "Nedznicy", zaklepal bialy kolor jako symbol kampanii, biale jedwabne szale jako gadzet wyborczy zwolennikow Stana i haslo jego kampanii: "Biala Rewolucja". Przygotowano juz telewizyjne spoty reklamowe i w przeddzien wyplaty taki niefart!


Odmowa rejestracji listy kandydatow OKO

Okregowa Komisja Wyborcza w Plocku w zwiazku z watpliwosciami, dotyczacymi danych na listach poparcia dla Ogolnopolskiej Koalicji Obywatelskiej (OKO) odmowila rejestracji kandydatow tego komitetu wyborczego do Sejmu w okregu nr 16 - poinformowal we wtorek wieczorem dyrektor plockiej delegatury biura wyborczego Krzysztof Wawo.
"Odmowa rejestracji wynika z watpliwosci, dotyczacych prawdziwosci danych zawartych w wykazie podpisow" - powiedzial Wawro. Dodal, ze w przypadku rejestracji kandydata OKO do Senatu z okrego nr 15 nie bylo podobnych zastrzezen i zostal on zarejestrowany.
Do wtorku wieczorem Okregowa Komisja Wyborcza w Plocku zarejestrowala 200 kandydatow ubiegajacych sie o mandaty w nowym parlamencie, w tym 187 kandydatow do Sejmu i 13 kandydatow do Senatu ("W telegraficznym skrocie", DZIENNIK ITP, 19 - 25 sierpnia 2005).


Tyminski na czele

Komitety wyborcze kandydatow na prezydenta nie spiesza sie ze skladaniem wymaganych 100 tys. podpisow poparcia do PKW. W pierwszej dekadzie sierpnia w komisji zarejestrowani byli jedynie Maciej Giertych i Stanislaw Tyminski, co oznacza, ze tylko oni dopelnili formalnosci. Zgloszone zostaly tez kandydatury Zbigniewa Religi oraz Liwiusza Ilasza, w PKW wciaz trwala jednak weryfikacja list poparcia i danych dotyczacych startujacych.
Sztab Donalda Tuska nie przekazal komisji podpisow, mimo ze mial ich juz 150 tys., bo, wedlug wspolpracownikow kandydata PO, ciagle splywaly kolejne. Takze w otoczeniu Marii Szyszkowskiej panuje przekonanie, ze wymagania zostana spelnione z naddatkiem. Termin dostarczenia list poparcia uplywa 25 sierpnia. Rowniez komitety kandydatow do parlamentu zostawily formalnosci na ostatnia chwile. Do konca ubieglego tygodnia tylko LPR i Polska Partia Pracy zarejestrowaly listy wyborcze w polowie okregow. Do PKW zgloszono 133 komitety wyborcze, wsrod nich np. komitet Zwiazku Weteranow Wojny, komitet wyborcow Spoleczni Ratownicy czy komitet wyborcow Przyjaciol Szreka - Szlachetne Serce. Czterem komitetom komisja odmowila rejestracji z powodu zbieznosci nazwy z zarejestrowana partia lub stowarzyszeniem oraz z powodu zakwestiowania podpisow (POLITYKA nr 33 (2517), 20 sierpnia 2005).

Super Express - Opinie czytelnikow (http://www.se.com.pl/)

Tyminskiemu rosna rogi
Brawo Tyminski, popieram takie stanowisko. Nie przejmuj sie drapipiorkami
SE
tadeusz

Hehehe, super ze robicie reklame Stanowi, jako ze waszego brukowca czyta lud prosty, wiec wiesc poszla w lud, ze Stan nie glupi, trzyma sztame z Lukaszenka i jak Lukaszenko da robote, szemrana ferajne pogoni...
Tymochowicza slusznie pogonil, bo tylko lazil i gledzil, taki z niego fachman jak z koziej dupy traba, hahahahaha.
Lachu

Dobry sasiad to slaby sasiad Panie Gruca. Wiec moze Tyminski akurat w tym przypadku wlasnie dba o nasz kraj?
thedge

Glosuje na Stana i wam wszystkim tez radze! Jak pokazal - to jedyny wlasciwy czlowiek na wlasciwym miejscu. Ma wlasnie zdanie i wie co mowi... Dokladnie nazywa rzeczy po imieniu i potrafi odroznic ziarna od plew. Zna prawde i mowi prawde!
Rom,ulus

Dla tego typa tylko pluton egzekucyjny. Mimo, ze mam negatywne podejscie do mieszania sie Polski w inne panstwa i brakiem jej zwalczania np. korupcji w sadach, prokuraturze. Represjonowanie ludzi o innych pogladach niz oszustwa katolickie.
Ale co moze wiedziec ten z amerykanskiego kontynentu typ.
Henryk

Polska miesza sie w wewnetrzne sprawy Bialorusi - to jest fakt! Wiec nie ma sie co podniecac i goraczkowac.
Zeta

Tyminski ma racje. Polska niestety miesza sie w sprawy Bialorusi, ktora jest suwerennym krajem. A wy za wszelka cene chcecie zdyskredytowac Tyminskiego w oczach Polakow. Ale mam nadzieje, ze Polacy rozumia wasza gierke.
perim

Lepszy Lukaszenko niz Kaczynski.
Q

Przypominam redakcji ze zachwyconym Bialorusia i Lukaszenka byl i nadal jest co potwierdzil sam w tv Andrzej Lepper!! Warto o tym mowic i ostrzegac przed takimi jak on ludzmi ktorzy tak slepo zawiezyli Lepperowi. Bo wczesniej wierzyli takiemu Tyminskiemu, to niestety ten sam elektorat!
Darek Metel z Bydgoszczy

Co to za palant z tego Tyminskiego? Po co on wogole tu przyjechal i kto za to placi? On nie jest wogole brany pod uwage i niech sie przeprowadzi na bialorus
pac

artykul to zwykly paszkwil na Tyminskiego, ktorego spojrzenie na podsycany przez media konflikt jest bardziej bezstronne. Widocznie on tak rozumie interes Polski i ma do tego prawo nie mniejsze niz p. Gruca, ktory pisze za pieniadze i na zamowienie.
czytelnik

Przeciez Tyminski nie ma pojecia nawet o realiach w Polsce. Osmieszyl sie, ze nie wie co to KRUS, smiechu warte... U Lisa na pytanie o KRUS gadal o Zusie. Buuuuuuuuuahahahahahaha!
Boss

Kazdy kandydat do stanowisk publicznych powinien byc najpierw zbadany przez bieglych psychiatrow i psychologow. Jesli zas chodzi o Tyminskiego, wystarczy spojrzec na jego fizjonomie i od razu widac, ze facet ma nierowno poukladane pod sufitem. Tacy ludzie powinni byc eliminowani na samym poczatku (od chwili wyrazenia swojej akcesji) o kandydowaniu, niezaleznie na jakie stanowisko, czy we wladzach terytorialnych, czy na prezydenta RP. Polska uniknelaby wtedy kompromitacji na arenie miedzynarodowej. Boze chron Polske przed takimi osobnikami, ktorzy za wszelka cene chca sie dorwac do zloba dla wlasnych, spektakularnych celow i korzysci, a dobro spoleczne obywateli i Polski spychaja na drugi plan.
DC

Ojojoj. Wystarczy, ze ktos wyrazi swe zdanie, czy pogoni szarlatana i juz sensacja. Miliony polakow a nawet papiez rozmawia z Matka Boska, i nie robi sie z tego wielkiego halo.
Cell

Panowie, Niemcy beda mowic Polakowi ze ma ze swego kraju uciekac?
Giece

Prosze bardzo "Bialej Rewolucji" im sie zachciewa, mysleli ze zrobia to samo co bylo na Ukrainie, a tu masz, Tyminski popiera cos wrecz odwrotnego. Proponuje panu Tyminskiemu powrot na swoja farme, tam jest bardziej potrzebny.
Hulk

Tyminski jest oszolomem, a pan Korwin Mikke za stwierdzenie, ze polscy pocztowcy broniac Poczty Polskiej w wolnym miescie Gdansku, 1-szego wrzesnia 1939 roku byli przestepcami w swietle niemieckiego wowczas prawa jest dla mnie (d...) Odsylam zainteresowanych do archiwum Galicyjski Tygodnik TEMI
Kuba

Tyminski wez Endriu Lepera i jedzcie do Chlewek tam czeka na was UFO
Antonio

Kazdy ma prawo do wypowiadania swojego stanowiska. Jezeli sami czlonkowie stowarzyszenia nie potrafia sie dogadac to niech nie wyciagaja wszystkich polakow do wzniecania nienawisci do kraju niezaleznego jakim jest Bialorus. Co Niemcy maja miec do powiedzenia na temat mniejszosci niemieckiej w polsce. Jak przestrzega sie praw obywatelskich w naszym kraju tym niech sie zajmie Super Ekspres a w szczegolnosci pozbawiania do zycia ludzi osadzonych w aresztach i zakladach karnych. Z kazdej strony mamy wrogow jak sie wszyscy dogadaja to zostanie nam tylko kierunek polnocny gdzie sie wszyscy potopimy. Pilnujmy swego nosa bo historia zna przypadek jak nie chcialismy oddac guzika a zabrali nam caly plaszcz.
Roman

********************************************************************

Z aktualnych statystyk wynika, ze kazdy z 12 milionow pracujacych rodakow w kraju, utrzymuje dwie osoby nie pracujace (emeryci, rencisci, zasilkobiorcy, bezrobotni, dzieci, mlodziez uczaca sie itd.). Pod tym wzgledem Polska ma przypuszczalnie rekord swiata, a w przypadku wyplacanych rent inwalidzkich (3,5 miliona) - absolutny rekord wszechswiata. Trudno sie wiec dziwic, ze skladki na cele spoleczne w Polsce stanowia 39 proc. wynagrodzenia za prace (przykladowo w USA, Irlandii czy Wielkiej Brytanii jest to ok. 16 proc., a w Republice Federalnej Niemiec, slynacej z rozbudowanego systemu socjalnego, placa 34 proc. plac jako kontrybucje spoleczna).
Tak duze obciazenia podatkowe powoduja, ze maleje sklonnosc pracodawcy - obciazonego w duzej czesci skladka ubezpieczeniowa - do zatrudniania pracownikow zgodnie z obowiazujacym prawem. Mowiac szczerze, powstalo bledne kolo, z ktorego nawet najwybitniejsi specjalisci nie wiedza jak wybrnac. A co dopiero tacy geniusze ekonomiczni, jak np. aktualny kandydat na prezydenta RP z Kanady.
Nie dziwia wiec protesty i obrazliwe uwagi rodakow z kraju kierowane pod adresem polskich emigrantow, ktorzy postanowili upomniec sie o nalezne im emerytury w Polsce.
Nasi oponenci zapominaja jednak, ze wielu z nas przepracowalo uczciwie w kraju dziesiatki lat, placac nalezne podatki oraz... pomagalo Krajowi w czasach dla niego najtrudniejszych, a nawet do dnia dzisiejszego (Marek Popowicz-Warta, "Emerytury dla emigrantow (2)", DZIENNIK ITP 19 - 25 sierpnia 2005).

Sunday, August 21, 2005

Syrenka

Nie tylko w Ustce sprawa Syrenki stala sie sprawa wagi mitologicznych proporcji. Mala miejscowosc Wellington w Palm Beach na Florydzie przezywa podobna kontrowersje z powodu wystawienia na trawniku przed centrum miejskim rzezby Syrenki ("Beholders of a piece of art in Wellington of art of two minds - A sculpture and a controversy of mythological proportions: http://www.palmbeachpost.com/localnews/content/local_news/epaper/2005/07/23/s1c_siren_0723.html).

Wyrzezbiona przez artyste Normana J. Gitzen w brazie i stali, jest postacia w krztalcie lzy, z wyrzuconymi do gory obydwoma rakoma jak balerina. Problemem oczywiscie, jak zwykle w krajach purytansko-wiktorianskich sa jej piersi. Autor dla pokoju moralnego nawet nie wyrzezbil sutek, ale ksztalt i wielkosc piersi jest przez niektorych obroncow swietej moralnosci Ameryki, okreslana jak "skrzyzowaniem Mae West, Marilyn Monroe i Pameli Anderson". Czyli nie do przyjecia.

Rada Wellington bedzie decydowac czy te "niemoralna" figure Syrenki wypada miec na trawniku w centrum miasta. Pomnik stal sie atrakcja miasteczka i wielu turystow lubi sie fotografowac w tle z Syrenka.

Mysle, ze rada miejska Ustki powinna dogadac sie z rada Wellington i wynegocjowac Syrenke dla naszego miasta w Polsce. W ramach wspolpracy tych dwoch miejscowosci turystycznych. Wyratujemy ja z fanatycznych rak amerykanskiej moralnosci. Dospawamy w stoczni usteckiej sutki w zgodzie z natura i prawda i bedzie slawila na molu usteckim polska szlachecka wolnosc i tolerancje.

Na forum Ustki (http://www.ustka.pl/) temat "Uwolnic biusty" juz zostal wyczyszczony. Moi podszywacze, ktorzy nie grzesza slomozbutyzmem, takze byli przeciwko tematowi "niemoralnemu" (ktos tam napisal, ze odslanianie piersi to grzech, wdlug Biblii!), jakim jest herb Ustki, i w ogole tematowi kobiecych piersi.

Pewne wypowiedzi rzeczywiscie jak wyjal z "Chlopow" Reymonta, gdzie wlasnie za obnazanie piersi glowna bohaterke zdrowo moralnie i umyslowo spoleczenstwo wsi wyrzucilo widlami na gnoj. Ustka jako miasteczko szlacheckie nie powinna pozwalac na tego typu dyskryminacje.
PS. Link powyzszy do tego artykulu o Syrence juz jest nieaktualny. Zdjecie tej rzezby mozna jeszcze obejrzec na stronie "Topfree Equal Rights Association" (TERA).
2005 July 23. In Wellington, Florida, a few people have complained about a new statue called The Siren, by sculptor Norman J. Gitzen of Lake Worth.
Apparently, women must have breasts of only a certain size, and not like those of the sculpture. Equally troubling is that Gitzen stated, "I purposely didn't put nipples on her because of the decency clause." What decency clause? And are women's nipples but not men's indecent?
photo by Bill Ingram, Palm Beach Post (http://www.tera.ca/).

Friday, August 19, 2005

W Glosie Pomorza o Ustce

Koszmar w Biedronce trwa

Brud i balagan w sklepie i na zapleczu. Praca bez przerw przez dziesiec godzin i dzwiganie ogromnych ciezarow - tak wedlug sprzedawcow wyglada praca w usteckim sklepie sieci Jeronimo Martins. Zdesperowani pracownicy po pomoc zwrocili sie do redakcji "Glosu Pomorza". Po naszej interwencji sprawa obiecala zajac sie Panstwowa Inspekcja Pracy
Do widzenia za dzien dobry
- Pracownicy zmieniaja sie jak w kalejdoskopie i to nie dlatego, ze chca, tylko dlatego, ze dyscyplinarne zwolnienie - mowi pracownik Biedronki w Ustce. - Ludzie sa zwalniani tylko za to, ze nie powiedza raz "dzien dobry" do klienta.
Na warunki pracy skarzy sie zdecydowana wiekszosc pracownikow. - To, co pisaliscie o Anecie Glinskiej, ktora umarla, bo w tym samym sklepie co my musiala dzwigac ciezary, to tylko czesc prawdy - mowi Matylda (imie zmienione). - Odkad przyszedl do nas nowy kierownik, zaczal sie prawdziwy terror.
Pracownicy usteckiej Biedronki skarza sie, ze kasjerzy nie maja 15-minutowych przerw, a pracowac musza nawet 10 godzin. Norma jest rowniez dzwiganie ciezarow przez kobiety. - Jak sa klienci w sklepie, to wtedy nie mozemy tego robic - mowi Matylda. - Dopiero po zamknieciu dzwigamy ciezary. Wszyscy, bez gadania! Kolega nadwerezyl sobie plecy i musial isc do lekarza. Jak przyniosl zwolnienie lekarskie, to zostal zwolniony, oczywiscie dyscyplinarnie.
Inspektorzy pomoga pracownikom
- W zadnym wypadku nie stosujemy takich praktyk - odpiera zarzuty Pawel Tyminski, rzecznik prasowy JMD. - Ludzie najczesciej skarza sie na nasza firme, zeby domagac sie od nas pieniedzy. Pozniej okazuje sie, ze nie maja racji. Tymczasem nowe zarzuty pracownikow Biedronki zainteresowaly inspektorow pracy. - Na razie nie mamy zadnego oficjalnego zgloszenia z tamtego sklepu - mowi Roman Giedrojc, szef slupskiego PIP. - Sygnaly i zarzuty sa jednak powazne. Na pewno zajmiemy sie sprawa. Wierze, ze pracodawcy zwalniaja wszystkich, ktorzy sa im niewygodni (http://www.glos-pomorza.pl/).

W Goncu o Ustce

Ustka

Cos sie niewatpliwie dzieje w Ustce, poniewaz nawet Marian Kaluski z Australii zainteresowal sie tematem. "A teraz media podaly, ze wladze nadmorskiej Ustki zorganizowaly fete z okazji 70. rocznicy przyznania praw miejskich temu miastu przez... Adolfa Hitlera" ("Dziwni ci Polacy", GONIEC, 27 V - 2 VI 2005).
Taki tekst znalazlem w Internecie i wydaje mi sie, ze ktos (p. Kaluski) jest zle poinformowany. Zreszta - nie znam calosci tekstu, chociaz mam ze sprawa jakies powiazania...
Od 5 lat wydaje w Ustce prywatny miesiecznik "Ziemia Ustecka" i interesuje sie historia miasta. Zawodowi historycy wielokrotnie w swoich publikacjach uznali, ze Ustka prawa miejskie otrzymala w 1935 roku. Brali pod uwage fakt, ze od tego roku Ustka rzadzil burmistrz. Dziennikarz Marcin Barnowski poszperal w niemieckich dokumentach i doszedl do wniosku, ze Ustka nigdy nie otrzymala praw miejskich; do konca panowania niemieckiego byla uznawana za gmine wiejska. Po wojnie Ustke umieszczono w wykazie miast, byc moze opierajac sie na fakcie, ze miala burmistrza i komunalna infrastrukture typowo miejska. Jednak dokumentu nadania praw miejskich nigdy nie wystawiono.
Skad wiec burmistrz i 1935 rok? Otoz w tym roku Hitler podpisal ustawe zmieniajaca strukture administracyjna panstwa. Na czle kazdej miejscowosci, nawet malej wioski, stanal wodz - burmistrz. I to zmylilo polskich naukowcow.
Obchodzy 70-lecia nadania praw miejskich Ustce zostaly ogloszone, ale nigdy nie odbyla sie jakakolwiek feta z tym zwiazana. Skad wiec ta wiadomosc, ktora, jak widze, dotarla nawet na inne kontynenty?
Wiadomosc o usteckiej fecie umiescila na pierwszej stronie "Trybuna" (juz nie "Ludu"). Podparl ja swoja wypowiedzia gen. Wojciech Jaruzelski - i wiadomosc poszla w swiat. Co prawda natychmiast wyslalem do "Trybuny" e-mail ze sprostowaniem, ale nie doczekalem sie jakiejkolwiek reakcji z ich strony. Byc moze "Trybuna" nadal uwaza sie za nieomylna wyrocznie...?
Zreszta, "Ziemia Ustecka" jest tylko malym, lokalnym, polskim pismem, wiec po co zawracac sobie glowe sprostowaniami, ktore podwazaja wiarygodnosc pisma i p. Generala? Co innego, gdyby chodzilo o jakis zagraniczny koncern wydawniczy - oni potrafia egzekwowac swoje prawa, i stac ich na to!
Przesylam pozdrowienia z Ustki
Edward Zajac
www.ziemia-ustecka.republika.pl

Od redakcji: O odpowiedz poprosilismy autora tekstu. A oto ona:
Nigdy nie czytam "Trybuny", nawet w Internecie. Byly obchody zakonczenia II wojny swiatowej w Moskwie i byla debatowana sprawa, czy Kwasniewski powinien, czy nie powinien na nie jechac. Bylem ciekawy, co o tym pisza ekskomunisci czy komunisci w Polsce wiec zagladnalem do "Trybuny". Tam znalazlem informacje o obchodach 70-lecia nadania praw miejskich Ustce przez Hitlera i o rzekomym fetowaniu tej rocznicy. Przyjalem to za dobra monete.
Widze jednak, ze bylym komuchom nie mozna wierzyc nawet w takich sprawach.
Z powazaniem,
Marian Kaluski
Melbourne, Australia ("Poczta Gonca", GONIEC, 1925 sierpnia 2005).

Dobre sobie. To jednak czytaja ludzie mojego bloga! I tak swoim blogiem niechcaco powiazalem pana Edwarda Zajaca z Ustki z panem Marianem Kaluskim z Melbourne, umieszczajac wlasnie ten wycinek z "Gonca" o Ustce na swoim blogu. To sie nazywa pokojowa koegzystencja zurnalistyki obywatelskiej, czyli blogierki z zurnalistyka tradycyjna.

Dalej nie mam wytlumaczenia dlaczego na portalach Ustka, E-politicus i Newsweek grasuje jakis "Edward Kuciak" i wypisuje w moim imieniu rozne rzeczy z nie z tej ziemi. Dlaczego komus zalezy abym nie pisal swoich "herezji" na tych portalach? Polonus, monarchista, lider Polskiej Ligi Szlacheckiej z Kanady, zwolennik legalizacji marihuany, propagator kandydata pochodzenia szlacheckiego z Polonii na prezydenta Polski, zwolennik fredrowskich idei politycznych polskiej zlotej wolnosci, kandydat na burmistrza Ustki z Ottawy. Czy to rzeczywiscie brzmi tak niebezpiecznie, ze trzeba uzywac roznych sztuczek hakerskich w celu podszywania sie i dyskredytowania mojej osoby?

Wednesday, August 17, 2005

Amerykanska wojna + +

Chinskie ziolka?

Policja w Matheson, na polnocy Ontario, dokonala drugiego w ciagu miesiaca nalotu na planatcje marihuany. W koncu lipca w Iroquois Falls, 35 kilometrow od Matheson, znaleziono uprawe marihuany liczaca ponad 21,000 krzakow. Obecny lup policji do dalsze 18,000 krzakow, z ktorych wiekszosc miala wysokosc ponad metr.
Aresztowano dwoch mieszkancow Toronto, obaj sa w wieku 39 lat: Xian Zhao Li i Han Chu Hu. Zostali oskarzeni o kilka przestepstw zwiazanych z hodowla i dystrybucja narkotykow.
Niestety kary za sama uprawe marihuany sa na tyle lagodne, ze oplaca sie to czynic od nowa, mimo licznych ostatnio wpadek. Proceder ten zostal w Ontario w duzym stopniu opanowany przez gangi azjatyckie (DZIENNIK ITP, Toronto, 12 - 18 sierpnia 2005).

Emery Seeds warns buyers they 'may be in danger'

Company claims DEA is tricking buyers into admitting they bought contraband pot seeds

"YOU MAY BE in danger." That's the message from Emery Seeds, the defunct marijuana seed distribution company owned by pot activist Marc Emery, who now faces extradition to the U.S. after being arrested at the request of the U.S. Drug Enforcement Administration (DEA) in July. At that time, Emery's physical seed shop was also raided and shut down. Now, staff of Emery Seeds say anyone who's ever bought from the online retailer had better beware: the DEA might be looking for them. "We feel very strongly that this is law enforcement trying to sweep up a lot of our customers, many whom are growers," said Jodie Giesz of emeryseeds.com. According do Giesz, approximately 200 to 300 seed orders sent out in June were likely intercepted by the DEA. She said she believes the DEA is now trying to trick buyers into admitting they requested the contraband seeds by sending them a fake letter, which purports to be from the distribution company and asks recipients to confirm their seed order. Giesz said responding to this letter and confirming any order would be tantamount to an admission of guilt, but she said Emery Seeds had protected its clients. Nothing the DEA seized from the company's headquarters - records of outgoing orders, for example - implied clients listed were actually requesting the contraband seeds, she said. "(The DEA) can't prove that pieces of mail are seed orders," she said. "What they can do is send their own mail to all of those addresses, with a letter included posing as Marc Emery Direct." Neither the Vancouver Police Department nor the DEA returned Dose's calls for comment. - JENNIFER SELK/DOSE VANCOUVER

On Sunday, Marc Emery posted the following message of defiance on his Cannabis Culture website: "If Canada becomes prohibition free, then American prohibition will fall. But if the United States government is allowed to triumph with intimidation... then liberation for all North America is that much more elusive."

How do you feel about the Marc Emery case? Vote at dose.ca/emery (DOSE 094 Tuesday 16 August 2005). http://www.dose.ca/vancouver/story.html?id=0f04ebd-a60f-4599-b7fe-ce3b24ab1a9b

Drug policy tailored to U.S.: critics

'Gesture' won't curb use of crystal meth, experts say

BY ALLAN WOODS

OTTAWA * The latest shot in Canada's war on drugs is a "throwaway political gesture" that will do little to curb the spread of crystal meth across the country, policy experts, academics and opposition politicians sad yesterday. Instead, critics believe the government's decision to increase maximum penalties for producers, users and smugglers of the drug from 10 years to life imprisonment appears designed to draw marginally tougher sentences from a reluctant judicial system and bring Canada's handling of drug crimes into line with the expectations of the United States government. "They're doing the same old thing. They're saying we've got to do something so let's toughen up the penalties," said Ottawa drug lawyer Eugene Oscapella, of the Canadian Foundation for Drug Policy. "This is politics. These are politicians pretending to do something." The decision, announced jointly by the Justice, Health and Public Safety ministries, changes the Criminal Code to put methamphetamine into the same class of drugs as cocaine and heroin. In Banff, Alta., the move was applauded by premiers yesterday - particularly in Western Canada where abuse of the drug has been most prevalent. "I think Canadians generally should be very pleased with this news," said Saskatchewan Premier Lorne Calvert, adding the tougher measures should act as a deterrent. "It's something that we as Western premiers, when we gathered just weeks ago, called for." The move is also likely to please the United States, which expressed concern in its most recent annual International Narcotics Control Strategy Report that Canada could become a major source of methamphetamine and the chemicals used to make it just as this country's marijuana crops are smuggled across the border. "Apparently, one of [the U.S. government's] objectives, and this is unbelievably offensive, is to alter and modify Canadian criminal justice policy in relation to drugs," said Alan Young, a law professor and marijuana advocate at Yourk University. "Whether or not this is part and parcel of that exercise I have no clue... but they've clearly stated this is the direction they want Canada to go in." He suggested Canada's approval of a U.S. request to begin extradition hearings against Vancouver pot merchant Marc Emery, a close friend of Mr. Young's who was arrested last month in Halifax, is another example of attempts to appease the Americans. Mr. Emery's shop was raided after an undercover operation in which authorities allege he sold marijuana seeds at an annual profit of $3-million to customers, 75% of whom were American. The allegations also constitute an offence in Canada, but such cases have rarely been prosecuted. Conservative justice critic Vic Toews said emulating the U.S. approach to the war on drugs is a good thing, but yesterday's announcement does not go far enough. "I can't remember the last time anyone dealing in meth received 10 years, so what is the point of increasing it to life in prison?" he asked. "The real issue is if you want prison to be the punishment for methamphetamine... then you have to impose mandatory minimum sentences. We have to be looking at least two years." Neil Boyd, a criminology professor at Vancouver's Simon Fraser University, said it is "misguided" to think a get-tough criminal-justice approach to the problem will curtail the existence of the drug, because methamphetamine use historically emerges, peaks and dies out naturally because of the intense, self-destructive addiction. "What I'd say about the government's approach is that, on the one hand it quite appropriately reflects the seriousness of the problems that this drug creates. On the other hand the notion that those kinds of penalties are going to be terribly effective in changing the patterns of abuse is a little misguided," he said. CanWest News Service (NATIONAL POST, Friday, August 12, 2005).

Tuesday, August 16, 2005

Moj przeciwnik

dalej smrodzi na portalu Ustki, takze probuje swoja paszkwilska gierke na "expatpolu". Dziwi mnie bezpretensjonalna zawisc i nienawisc tego czlowieka do mnie i do moich idei polskiej szlacheckiej zlotej wolnosci, ktore szerze na Sieci. Wychodzi ta sloma z niego samego, czy jest on tylko narzedziem w rekach innych sil niszczycielskich wszystkiego co polskie, polonijne, szlacheckie, patriotyczne i katolickie?

Na "expatpolu" (http://expatpol.com/) duzo o wizycie Jana Marii Rokity w Stanach. Przylecial ze swoja zona Nelli. Nelli jak czytasz moj blog, to pozdrawiamy ciebie z Kanady, Wojtek, Rysiek i Edek. Jurek mieszka w Kalifornii. Czesc "grupy usteckiej" z Hamburga wita Cie na kontynencie amerykanskim!

Hatra z "E-politicusa" podrzucila fajna galerie zdjec z Hamburga (http://krakow.zaprasza.net/fotogaleria/hamburg/index.html). Milo sobie powspominac stare czasy hamburskie.

Czat na plazy

Slonce, goracy piasek i... czat. Hitem tego lata jest bezprzewodowy Internet, z ktorego mozemy korzystac na plazy, np. w Ustce. Pamietajcie o sprzecie do surfowania, czyli laptopie ("Wakacyjne hity", NEWSWEEK 15.08.2005).

Sunday, August 14, 2005

Polacy z tej racji

ze maja najwieszy odsetek (10-25%) szlachty w swoim spoleczenstwie, moga byc najlepszymi blogierami w wirtualnej przestrzeni XXI wieku. Szlachte cechuje indywidualizm. A prawdziwy blogier wlasnie musi takim byc. Tylko sam, w sobie, i dla siebie, bedzie spisywal swoje przygody przy odnajdowaniu przyslowiowego Swietego Graala.

Ludzie starej epoki, gdzie wiedze zdobywali z ksiazek, kina, radia, prasy i telewizji, zdobywali wiedze juz z drugiej reki. Czasami przezuta i przetworzona przez umysly redaktorow, dyrektorow, wlascicieli poprawnosci politycznej lub auto-cenzury.

Wymysl bloga jest niesamowitym przyspieszeniem w zdobywaniu informacji i wiedzy z pierwszej reki. Od swiadka frontowego, ktory w tumanach tworzacej sie historii zapisuje swoje pamietniki, ktore bada znalezione wieki pozniej w jakiejs Sarragosie. Tylko szlachcic to czuje, a ten ktory jeszcze umie pisac na dodatek to i spisuje.

Statystyki podaja, ze tylko co dziesiaty Internauta pisze swojego wlasnego bloga. Dziewieciu go tylko czyta. Co dzien powstaje na sieci 10-30-tysiecy nowych blogow. Istnieje juz 13 milionow blogow na www.

Benefity bloga, jako techniki marketingowej zuwazyl juz biznes. Kazda znaczaca firma zatrudnia na etat blogiera i uzywa forme bloga do marketingowania swoich uslug czy produktow.

Dla czerwonego "blog", czy "dzienniczek" to umysl psychicznie chorego albo narkomana. Wladze Chin prawnie zabronily blogierki. Takie rzeczy to tylko moze pisac zaprawiony szlachcic albo zamulony katolik. Wiele oberwalo mi sie juz na Sieci za mojego bloga od tych kryptokomuszkow z lewicy i prawicy. No bo czym sa wyznania Thomasa De Quincey ("Confessions of An English Opium Eater"), czy pamietniczek Sw. siostry Lucji ("Fatima in Lucia's own words"), dla tych "ukaszonych Heglem" umyslow?

Kiedy Faustyna Kowalska - ktora na podstawie spisanych przez siebie "Dzienniczkow" zostala okreslona przez lekarzy psychiatrow jako ewidentnie chora psychicznie - otoczy opieka Lodz?
Szkoda tez, ze podczas sesji nikt nie zastanawial sie ani nad zaslugami Faustyny dla miasta, ani nad jej stanem umyslu. O tym, ze jej glosny "Dzienniczek" byl wymyslem chorej psychiki, slyszeli nawet praktykujacy wierni (Barbara Sawa, "Patronka na miare czasow", FAKTY i mity, Nr 29 (281) 22-28 VII 2005 r.).

W Polonii torontonskiej dalej wrze. Utworzyly sie trzy srodowiska (centra) aktywistow polonijnych z roznymi konceptami Polonii i jej reprezentacji i zarzadzania.

Pierwsza to Tyminski (Stan Tyminski h. Nalecz) - liberterianska, szlachecko-indywidualistyczna, samorealizujaca sie w swojej odzyskanej ojczyznie Polsce.
Druga to Kongres Polonii Kanadyjskiej (CPC) - pluralistyczna, lojalna Kanadzie, "oficjalne" lobby przyrzadowe.
Trzecia to Unia Kredytowa (CU) - najliczniejsza, najsilniejsza i najbogadsza grupa przykoscielna polskich Katolikow. CPC i CU ida na noze, scieraja sie ostro, szczegolnie uzywajac swoich medialnych tub propagandowych ("Dziennik itp", "Gazeta").

Wyglada na to, ze z tej przyczyny red. Kumor uciekl z "Gazety" i stworzyl "Gonca", ktory wytworzyl trzeci osrodkek polityczno-spoleczny w Polonii kanadyjskiej wokol Tyminskiego.

Ja jako monarchista stojacy ponad tym politycznym "polskim piekielkiem" widze, ze jakby CPC + CU wsparli Tyminskiego, stworzylby sie nowy koncept Polonii i co najwazniejsze zgoda, wspolpraca i solidarnosc. Ale takiej silnej Polonii obawiaja sie Polska i Kanada, dlatego mysle, ze piekielko to sie jeszcze dlugo nie skonczy na tym doswiadczalnym dla sluzb poletku pana Boga.

Biorac pod uwage dzialania agencji federalnych takich jak RCMP czy CSIS, A. Zaleski uwaza, ze bardzo silna organizacja mniejszosci narodowych nie jest mile widziana w Kanadzie" (Jolanta Cabaj, "Polonia dyskutuje (4)", NOWY KURIER 15-31 Lipca (July) 2005 r. Nr 14 (884)).

Na Ustce calkowita blokada i dezinformacja. Pan Edward Zajac prowadzi z moja podrobka (uzywajacym nicka "Edward Kuciak") niesmaczna dyskusje. Napisalem do niego e-maila na "Ziemie Ustecka" z wyjasnieniem, ze to nie ja pisze, ze ktos sie pode mnie podszywa i, ze ja mam zablokowany dostep do forum dyskusyjnego Ustki (http://www.ustka.pl/).

Widze, ze Ustka w rankingu gmin podskoczyla na 64 pozycje z 1003 glosami (http://www.gmina.pl/?dzial=gminy&od=60&kl=g). Zachecam i prosze kazdego odwiedzajacego ten blog o zaglosowanie na Ustke. Wiadomo, to miasto zrodzilo najlepszego blogiera w Polonii Kanadyjskiej. Chociaz tym glosem uhonorujmy to wspaniale nadmorskie miasteczko.


Brawo Nelli!
O naszej kolezance z lat hamburskich coraz wiecej w mediach. Nelli byla czescia "grupy usteckiej" w latach 80. w Hamburgu. Pozniej wszyscy sie rozjechali po swiecie, Nelli wyszla za maz za Jana Rokite i obecnie jest pania Nelli Rokita, spogladajaca na mnie z okladki "Polityki" ("Nelli Rokita Czy ambitna zona to dla polityka atut czy klopot?', POLITYKA, Nr 26 (2510), 2 lipca 2005). Ewa Winnicka w artykule "Nelli Rakieta" pisze: "W Hamburgu Nelly studiowala historie, germanistyke i filologie slowianska" (...) "Dlaczego nie wiemy, co robila w Hamburgu?"

Co robila w Hamburgu? Byla nasza kumpelka. Byla w oku cyklonu forpoczty emigracji solidarnosciowej z Ustki. Ustczanie: Ryszard i Edward Kuciak, Jerzy Rymarz, Wojciech i Gosia Strahl, Jerzy Chytry, Adas Gawlak - razem z Nelli, to byla nasza paczka.
Nelli, jak czytasz ten blog. To pozdrawiamy i gratulujemy z dalekiej Ameryki.


ZYCIE RODZINNE GDZIE DIABEL NIE MOZE...

Lider PO Jan Rokita chodzi ostatnio z taka mina, jakby sie za slonej zupy najadl. Postronni obserwatorzy przypisuja to rosnacym notowaniom partii braci Kaczynskich. Jak sie jednak dowiedzielismy, Rokita martwi sie nie tyle bracmi, co wlasna zona. Nelly Rokita nie kryje, ze z wszystkich partii ceni najbardziej... PSL. Imponuje jej dluga historia Stronnictwa, ponadto bardzo lubi wies. Dlatego suszy mezowi glowe, ze Platforma nie umie zabiegac o wspanialy wiejski elektorat. Jedzac obiad, Rokita musi miedzy rosolem a schabowym wysluchiwac peanow na czesc partii Waldemara Pawlaka i rolniczego stanu. W tej sytuacji ma dwa wyjscia: albo cierpliwie znosic polityczne tyrady malzonki, albo zapisac sie do PSL. To ostatnie bedzie zabawniejsze (NEWSWEEK 29.05.2005).

Warszawa - Nelli Rokita jest nadal przewodniczaca Europejskiej Unii Kobiet Sekcja Polska - takie stanowisko zajela Glowna Komisja Rewizji EUKSP - poinformowal PAP w czwartek rzecznik prasowy EUKSP. Komisja ta jednomyslnie uniewaznila posiedzenie zarzadu EUKSP z 10 czerwca 2005 roku, podczas ktorego Nelli Rokita zostala odwolana z funkcji przewodniczacej polskiego oddzialu Europejskiej Unii Kobiet w wyniku konfliktu wewnatrz organizacji ("Z dalekopisow Polskiej Agencji Prasowej...", GAZETA 154 Toronto, 12 - 14 sierpnia 2005).


z notatnika heretyka
mysli niedokonczone
Przyjechal z trzecia juz zona, teraz Chinka. Najlepiej by bylo, gdyby przyjechal z Marsjanka - Andrzej Lepper o Stanislawie Tyminskim (Fakty i mity Tygodnik Nieklerykalny - http://www.faktyimity.pl/index.phtml).


Saturday, August 13, 2005

Amerykanska wojna +

Not an outlaw here

Shockingly, feds are feeding Marc Emery to Yanks when our own courts won't convict him By MATT MERNACH

U.S. TANKS DIDN'T NEED TO ROLL INTO Vansterdam to snach our beloved Prince of Pot, Marc Emery, on Friday, July 29.
All the Yanks had to do was whisper to the BC Supreme Court and the RCMP, Vancouver police department and Minister of Justice Irwing Cotler fell in line. Emery was detained in Halifax for extradition on U.S. charges of conspiracy to launder money and distribute marijuana seeds and marijuana.
At their press conference, Seattle DEA (Drug Enforcement Agency) special agent Rod Benson gloated like he'd bagged himself a big Mafia don. But the crimes Emery is charged with have all been dealt with in Canadian courts. And he won: Canada tolerates seed peddling in yet another complex pot grey zone. Yet Benson said Emery showed "overwhelming arrogance and abuse of the rule of law." Now whose law would that be?
Jeff Sullivan, from the U.S. attorney general's office in Seattle, boasts that "a substantial amount [of seeds] was going to commercial marijuana operations, and we think they'll be significantly affected once he's out of business." Now, this is really hilarious. Pot production is going to drop south of the border? Doesn't he know it's still business as usual for another 60 seed banks still operating in Canada?
But this is all terribly dangerous, says lawyer Alan Young, part of Emery's quickly assembled legal team, for many reasons, not least of which is the money laundering charge.
"Every Tom, Dick and Harry in our movement has received his cash," states Young flatly about the potential money flow chart. Emery has said he pays about $10,000 a month in taxes for his seed operations, bookstore, mag Cannabis Culture and sales of paraphernalia (Rev Canada accepts grass taxes willingly, doncha know), an indication of how much cash he's bestowing on the pot community.
"I took plenty of money from Marc," young says about the benefactor who funded many legal pot challenges. "If this were the late 90s, I'd be fucked [because of the number of cases Emery paid him for]. But using you and me [to concoct] a money laundering scheme isn't a very good strategy. We don't make money like buildings or investments."
The whole community receives dividends from our partnership with Emery. Myself, I'm fretting like a fiend. If the DEA or U.S. Attorney's office issues a deck of Canadian narco terrorist cards, I'd like to be the ace of spades.
Last November, Emery asked me to write for his mag. The day before the raid, I signed and faxed a contract to pen a series of columns on marijuana activism on terms that would make any freelancer envious.
But the question is, does this whole thing stink so bad that non-toking public pressure on our justice minister will make it inconvenient to sign the extradition order?
According to Ed Morgan, a professor at U of T law school, there are certainly a lot of dicey issues here. "Emery was simply using the Internet for anybody who wanted to order from him," he says. "He wasn't conspiring to ship drugs to the U.S.; he was simply making them available over the Internet to anyone worldwide. For any country to seize jurisdiction over the Internet makes the whole world vulnerable to long-arm jurisdiction. That seems dangerous to notions of sovereignty."
Human rights lawyer Paul Copeland points to the stiffness of American penalties as opposed to those levied by our courts - and wonders if that fact alone will doom the extradition attempt. "The Americans are talking 10 years to life [for pot crimes]," he says, "so it will be interesting to see if anyone is able to persuade the minister of justice that the available penalties in the U.S. basically constitute cruel and unusual punishment and whether that would be sufficient to persuade the government that Emery shouldn't be sent to the United States."
Guy Caron, a specialist on Canada-U.S. relations with the Council of Canadians, says it's the first time he's heard of a Canadian being arrested by Canadian law enforcement at the request of the U.S. for an infraction committed on Canadian soil. He poses an interesting mental exercise.
"Try to see what would happen if we were to turn the case around," he says. "Let's say the Canadian government wanted to extradite a U.S. citizen who is peddling hate-mongering documents in Canada through the Internet - white supremacy, anti-Semitism or anything else against Canadian hate laws.Do you think that U.S. would agree to extradition for this citizen to face charges in Canada? Of course not. I personally would be very shocked if the extradition goes the U.S. way."
Despite several calls, the Department of Justice would not provide comment.
Meanwhile, according to John Conroy, Emery's lawyer, his client has been cleaned out financially by posting bail for himself ($50,000) and fellow arrestees Gregory Williams and Michelle Rainey-Fenkarek. "To keep our beloved Prince in Canada," Conroy says, "is going to take a massive financial effort."
As a weird sidewinder, Conroy tells me he has letters from medical marijuana users saying Health Canada actually advised them to purchase their seeds from the Net. "We have one hand of the government telling people where to get seeds via the Internet and another arm allowing arrests," he says.
The marijuana grassroots is already in high gear. On Friday, some Vancouver supporters lay down in front of the police van confiscating seeds, potential client lists and other documents, and others did what they always do when something like this happens. Smoke weed, play hacky-sack. Also known as a pot rally. In Toronto, 30 dedicated sould blitzed the U.S. Consulate on Monday, August 1, an action that resulted in one police apprehension: mine.
The extradition will involve a two-year fight. Given its gravity, opportunities to burn something other than green on University Ave will abound. A nationwide September 10 rally is planned. Dragging me back to 52 Division in cuffs on swearing charges will be a more common sight than Old Glory going up in flames.
Research assistance by Hijal De Sarkar
news@nowtoronto.com (NOW, August 4-10 2005).

Kennedy's no dope

Toronto-bound comedian clears the air about his pot gaffe

JAMIE KENNEDY would like to set the record straight on that business at the recent Much-Music Video Awards. You know, where he showed up on camera smoking a joint and proclaimed his love of Canada because of legalized pot? The general reaction was, "Um, it's not exactly legal here yet, guy. Maybe smoking on national TV isn't the brightest idea." "They wrote a bit for me, the whole point of which was that I was a dumb American who doesn't know pot's still illegal here and thinks Mulroney's still prime minister," says Kennedy, who's here to headline at Yuk Yuk's tomorrow. He also plays a white-rap-comedy show with his musical partner Stu Stone tomorrow at the York Event Theatre. "But I pulled it off so well, people thought I was a stupid American. They were writing it on blogs and whatever. Anyway, the real controversy was that the doob was supposed to be fake. But I do the hit and it tastes kinda weird and I'm on the broadcast and the veejay is kinda lookin' at me. So I go backstage and see Carmen Electra and I say, 'This might be real weed,' And she sniffs it and says, 'I think so. Where'd you get it?' And I say, 'I dunno, I got it from the prop guy.'" (Jim Slotek, TORONTO SUN, Thursday, August 11, 2005).

Amerykanska wojna

z narkotykami trwa i przenosi sie sila tsunami na terytorium Kanady. Tego, czego obawial sie autorytarny i opiniotworczy kanadyjski magazyn polityczno-spoleczny "MACLEAN'S" w swoim specjalnym raporcie ("A Canadian tragedy. Their deaths were senseless and heartbreaking. But should they spur a drug crackdown?", MACLEAN'S March 14, 2005) spelnia sie. Zamordowani 4 oficerowie RCMP musza byc pomszczeni. Jak nie zrobia tego wladze kanadyjskie, to zrobia za nich amerykanskie. I tak sie stalo. Amerykanska DEA rozkazala RCMP zaaresztowac lidera kanadyjskiej Partii Marihuany Marca Emerego. Bo jak niszczyc "zlo" to od zarodka, od jego politycznego ideologa.




CHOKE ON THIS!

U.S.'s War on Drugs invades Canada

Jim Slotek ALT.ENT

As I understand the pretzel logic of America's War On Drugs, marijuana breaks up families and destroys lives - because it's hard to maintain a family and a life when you're in prison.
Of course, a wrongheaded person would say that what breaks up families and destroys lives is tossing people into prison in the first place, with sentences insanely out of proportions to the crime of possessing or selling a plant.
Those people would do well to heed the words of former George W. Bush press secretary Ari Fleischer, who said "All Americans... should watch what they say."
Now, normally, what concerns all Americans hasn't concerned me. NCAA March Madness is a minor blip on my radar. NASCAR even less. It has never even occurred to me that I should have a right to bear arms, limited in size and calibre only by my ability to lift and aim. And though a Canadian-born celebrity, Tommy Chong, served nine months for the heinous crime of selling novelty "Czong Bongs" to fans over the Internet, I could shake my head about it and tell myself it couldn't happen here.
Similarly, I haven't paid much attention to the oodles of seed catalogue Web pages on the Net - other than about a decade ago giving a gentleman-farmer friend his first Internet lessons. In any case, trafficking in seeds is basically legal here.
All that has changed after longtime pot activist Marc Emery and two colleagues - Gregory Williams and Michelle Rainey-Fenkarek - were arrested by RCMP in Halifax for possible extradition to the U.S. for Emery's Internet seed service. His shop in Vancouver's "Vansterdam" district was also raided. Mandatory minimum sentencing could be 10 years.
Not content with breaking up the families and destroying the lives of as many people as they could who've bought his seeds, the U.S. Drug Enforcement Agency has turned north to get their man. And in something straight out of a nightmare, they've compelled our police to do their dirty work.
Their instrument: The U.S.-authored Mutual Legal Assistance in Criminal Matters treaty (MLAT) - part of a global net of law-enforcement treaties that allows the U.S. to use foreign authorities to investigate and arrest people for crimes committed in the U.S. The charges don't need to be reflected in the accused's home country's criminal code.
Hey, what a great idea! Why don't we sign a few more of those?
Maybe we can extradite people to Saudi Arabia for adultery trials. For that matter, why were our cops asleep at the switch when Salman Rushdie was in town? Blasphemy may not be a crime here, but it is in plenty of jurisdictions, and if your heresies are disseminated on the World Wide Web, you've obviously committed a crime somewhere.
Littering and gum-chewing are jail offences in Singapore. I say we use MLAT to literally clean our streets and send some of our more unsightly citizens on an expenses-paid Asian vacation.
Canadian recording industry types are still waiting for a big judicial stick to punish downloaders. But why wait? The U.S. has the proper legislation for their own people. They can just apply to extradite you and your Phish NP3.
And hey, let's not forget that gay marriage business. Maybe American authorities can't force us to draft Leviticus into federal statute, but going around saying your Adam & Steve marriage is just as walid as Nick & Jessica's? Well, we have a treaty to deal with that. Hope you like Salt Lake City as a court venue.
It's possible you know Marc Emery's history and don't much like his personal style. The guy has courted arrest all over the country (he ran an infamous head shop in London, Ont. in the '80s), and once reportedly spat at a cop in the process of being arrested. But irritants help up face up to the idiocies in our laws. It's possible that if people like him were never to force the issue by toking defiantly in front of police, we could just carry on like hypocrites - smoking at parties or as bedtime relaxant, pretending an unjust law doesn't exist and never dirtying our hands.
You might think marijuana is on a par with alcohol. Personally, I think alcohol is more harmful, and apparently in Ontario there's a line of thought that says its commerce should be privatized and overseen by pimpy-faced employees of corner stores.
Or you might think Reefer Madness was a documentary, and there's a conspiracy afood to soft-pedal the Devil's Weed.
Either way, the question must be asked. Do we have a country that can go its own way with its own laws, or not?
AFTERBUZZ: Comedians, including Alan Park (Royal Canadian Air Farce), Boyd Banks (Land Of The Dead), Dave Martin, Paul Irving and Harry Doupe with Puff Mama Production, are holding a fundraiser for Marc Emery's legal fund next Sunday at The Latvian Club, 491 College. Tix $20 in advance (via waywardcanadiandog@hotmail.com) and $30 at the door.
jim.slotek@tor.sunpub.com (SUNDAY SUN, August 7, 2005).




Dozywocie za narkotyki

Ottawa Dla osob, ktore produkuja, importuja, sprzedaja albo posiadaja uzalezniajacy lek powszechnie znany jako metamfetamina (ang. crystal meth lub methamphetamine), wedlug nowych przepisow, przewiduje sie kary od 10 lat wiezienia do dozywocia.
Taka zapowiedz zmian kar oglosil w czwartek rzad federalny. Metamfetamina jest narkotykiem podobnym do amfetaminy, ale dziala krocej i duzo intensywniej.
Wprowadzone zmiany przepisow prawnych umiescily go w tej samej kategorii narkotykow, jak kokaina czy heroina, ze wzgledu na tak samo niebezpieczny wplyw tego narkotyku na organizm.
Metamfetamina znalazla sie teraz w grupie narkotykow oznaczonych symbolem "Schedule I of the Controlled Drugs and Substances Act," za ktore moga byc wymierzane najwyzsze kary.
Uznano, ze w przypadku metamfetaminy istnieje najwyzszy stopien zagrozenia wpadniecia w nalog, ktory ma druzgoczacy wplyw na zdrowie, status spoleczny i ekonomiczny osob uzaleznionych od tego narkotyku.
Innym czynnikiem, ktory stawia go w kategorii najgrozniejszych narkotykow, jest wyjatkowa latwosc produkcji, do ktorej uzywa sie oglonie dostepnych skladnikow.
Podczas spotkania premierow kanadyjskich prowincji w Banff, w Albercie, premier Saskatchewan Lorne Calvert wyrazil zadowolenie z wprowadzonych zmian zaostrzajacych przepisy prawne sluzace walce z narkomania i dystrybucja narkotykow. W jego prowincji od kilku la obserwuje sie olbrzymi wzrost liczby narkomanow i wszystkich problemow z tym zwiazanych.
Calvert, machajac egzemplarzem "Newsweeka, ktory zawieral artykul o metamfetaminie zatytulowany "Najbardziej niebezpieczny narkotyk Ameryki", zadawal pytanie kiedy prasa kanadyjska zacznie pisac o tym narkotyku.
Przeprowadzone niedawno badania naukowe wykazaly, ze ludzie uzaleznieni od tego narkotyku maja srednio przed soba zaledwie siedem lat zycia, powoli umierajac przez te lata, niszczeni przez swoje uzaleznienie.
Pomimo ze zaostrzenie kar spotkalo sie z duza aprobata wszystkich premierow Kanady, to jednak Sherrie Mumford, ktora jest specjalistka od nalogow, watpi, czy perspektywa kary dozywotniego wiezienia bedzie wystarczajaca, jak przewiduja to politycy (GAZETA 154, 12 sierpnia 2005).

Pani Sherrie Mumford nie powinna sie bardzo zamartwiac. Zawsze moze kanadyjska policja deportowac Kanadyjczykow do USA, a tam przeciez dostana kare smierci. Oczywiscie dozywocie to strata czasu, jak mawial chairman Mao.
Amerykanie juz prowadza by proxy wojne z narkotykami w Columbii, ktorej polproduktem jest marxistowska partyzantka, i w Afganistanie, gdzie wytworzyli zakon Talibow do zwalczania narkotykow i Ruskow, z ktorymi obecnie sami musza teraz walczyc. Amerykanska wojna z narkotykami tworzy niebezpieczne lokalne wojny. Czy grozi to tez Kanadzie?

"We're sick of paying the consequences of this war against drugs with thousands killed each year... Thinks are getting worse, with more people becoming addicts."
Legalization Now says that the money spent waging the U.S.-subsidiazed war on drugs should instead be spent on rehabilitation for drug adicts and aid to coca farmers to help them change crops...
Colombia's powerful Conservative Party is very conservative indeed, proclaiming as its policy "a party that believes in God and seeks to insert him into life." Yet even this party is mulling the decriminalization of drugs.
[Party member Enrique Gomez Hurtado] is proposing the decriminalization of drugs as a way of dealing with Colombia's problems as both a drug-producing and a drug-consuming nation (Toby Muse, "The drug war's Colombian victims", NATIONAL POST, Thursday, August 11, 2005).

Na zdjeciach satelitarnych pola w afganskich dolinach wygladaja jak czerwone dywany. Niewatpliwie piekno tych obrazow nie cieszy agentow amerykanskiej agencji antynarkotykowej DEA. "Orientalne dywany" to pola maku, ktorych nie bylo az tyle od czasu upadku talibow. W ciagu trzech lat powierzchnia upraw wzrosla osmiokrotnie. W tym roku ma pasc rekord sprzed okresu talibow i zbiory wyniesc moga nawet 5 tysiecy ton opium - alarmuje wydany pod koniec czerwca raport ONZ na temat swiatowego handlu narkotykami.
Guru narkomanow, pochodzacy z Rosji Aleksander Szulgin, szalony profesor chemii eksperymentujacy gdzies w meksykanskiej dzungli, prognozuje, ze wiek XXI bedzie era narkotykow syntetycznych. Z ta opinia zgadzaja sie tez tropiacy narkomafie policjanci. Ich zdaniem heroina wraca teraz na czarny rynek, ale tylko po to, by niedlugo ustapic pola pladze jeszcze grozniejszych narkotykow syntetycznych (Michal Kacewicz, "Opium dla mas", NEWSWEEK 15.08.2005).



In defence of Marc Emery
Re: No Sympathy For The Prince Of Pot, editorial, August 3.
Yes, Mr. Emery sold seeds to American customers. But he also openly sold seeds to Canadian customers, for over a decade, without being prosecuted by Canadian authorities. In fact, Health Canada referred medical marijuana patients to the Internet for their seed supply!
The Canadian government is being hypocritical in now supporting a 10-year to life sentence for something that is arguably not even a crime here in Canada.
A foreign country can request that a suspect be extradited only if he is charged with committing acts that are also crimes in Canada. No one in Canada has been prosecuted for selling seeds since 1968. In 1987, a Canadian court ruled that a 7-year mandatory minimum for importing/exporting is unconstitutional.
As for violating "commonly known, rigidly enforced U.S. laws," that might hold true if the U.S. were also targeting American seed buyers and dealers with the same fervour as they have shown in nabbing Mr. Emery, but they are not. Mr. Emery has been targeted for his dedicated activism and outspoken nature, not because he sells seeds.
Jessica Aulthouse, Port Colborne, Ont.

____________________________

There are some facts that the media is ignoring in this extradition case against Marc Emery, Michelle Rainey and Gregory Williams. The Canadian government has allowed medicinal marijuana, but has not created any form of access to marijuana seeds. In official documents, the Health Department of Canada has told medicinal exemptees that they are to find their marijuana seeds on the Internet, at web sites such as Marc Emery Direct Seeds (which is now closed). The Canadian government recommends buying seeds from Marc Emery, and the laws against seed selling have not been enforced since the 1960s. Therefore, the "crimes" committed cannot be seen as enforceable in Canada, violating the agreement for extradition.
Also, the American government can execute anyone who grows over 60,000 plants. Assuming that the DEA has grown out the thousands of seeds they've ordered from Marc Emery while on Canadian soil, at his Canadian outlet in Vancouver, they can make a case that Marc Emery is responsible for the cultivation of over 60,000 marijuana plants. this means that Marc Emery, Michelle Rainey and Gregory Williams can be executed in the United States if extradited to face their penalties.
Of course, this has not been brought up in the American case, as Canada will not extradite anyone to another country if they face the death penalty. This is a sneaky way of getting Canada to hand over individuals to face an uncertain fate, and it's important for people to realize that the United States will certainly let marijuana "criminals" die in their country.
Please stand up for Canada, the true land of the free. The world sees us as a haven from the international crimes committed by the United States, and we must continue to represent that beacon of hope and light.
Jodie Giesz-Ramsay, Vancouver.

___________________________

If the DEA's claim that three quarters of Mr. Emery's seed sales were to Americans is true, then doesn't that indicate a failure on the part of the American government to stop its own citizens from breaking the law? Doesn't it indicate a failed U.S. policy with regard to the drug war?
Why offer up a Canadian citizen for "correction" to a government that can't even "correct" its own?
Loretta Nall, U.S. Marijuana Party, Montgomery, Alabama.

_____________________________

Your editorial is hypocritical. If Marc Emery's three months in jail for passing a joint at a political rally in Canada is absurd, then what do you call 10 years to life for selling seeds in America?
It is our duty to tell the Americans that moral righteousness has blinded them to virtue. Prudence, temperance, justice and fortitude are the four Cardinal virtues and drug prohibition does not live up to a single one.
The Americans want their hypocritical drug-free utopia so badly that they would willingly harm anybody who stands in their way. Sinner Marc Emery's name just happened to be at the top of that list.
Chris Buors, Winnipeg.



Emery's actioons indefensible

A random survey of local meth heads, junkies and crack users in my modestly upscale neighbourhood revealed one outstanding fact: that all these now hardcore junkies began smoking pot when in high school. More telling is that all are children whose parents indulged in recreational smoking around the home.
This is not to say that all pot users become addicts, but given the right environment (abuse, neglect, broken homes, etc.), a lifetime of drug use appears inevitable.
Marc Emery and his followers reflect the position of most leftists and their culture of entitlement: It's all right to flout foreign laws, but when called to account, refuse to accept responsibility for your own actions.
I sincerely hope our government is not going to waste my tax dollars fighting Mr. Emery's extradition to the U.S. I'd rather the money be used rehabilitating the druggies in my neighbourhood.
Lynn Haley, Vancouver.

___________________________

I agree with the National Post. If Mr. Emery shipped millions of dollars worth of illegal marijuana seeds to the United States, he should be held culpable for his actions just as anyone else in this country would be if they crossed the border and committed a crime in the United States or shipped illicit materials through the postal service. Americans aren't exempt if they break Canadian laws. Canadians who break American laws aren't exempt either.
Emery's actions - openly promoting even boasting of, his law-flaunting - served as standing provocation for investigation and arrest. The DEA had a legitimate interest in investigating any alleged violation of their laws. Especially considering that it is alleged that 80% of Emery's business was conducted across the U.S. border. We cannot turn a blind eye to the rule of law and our international agreements. Emery is no martyr and should lie in the bed he made for himself.
Jim Belare, Vancouver ("Letters", NATIONAL POST, Thursday, August 4, 2005).

$20M grow-op bust

ASTRID POEI
Toronto Sun

TWO GTA men have been arrested in connection with the second largest marijuana grow-op bust in Ontario history.
Acting on tips from the public, the North Bay Drug Unit seized more than 18,000 plants worth about $20 million from a field in Matheson, near Timmins, the OPP said yesterday. The arrests come just two weeks after the largest-ever drug seizure in Ontario. On July 25, approximately 21,000 plants were found near Iroquois Falls, about 30 km away.
"We're quite dumbfounded,"said North Bay Drug Unit boss Bill O'Shea. "They're putting them out like any other farm crop. "They're highly visible from air traffic. This type of growing you've seen in (southern Ontario) before, but this is a new phenom in the north."
Cheap real estate prices in depressed rural areas and low police numbers may be attracting grow-ops to the north, O'Shea suggested.
The North Bay Drug Unit has just five members to coever an areal that spans from Parry Sound to just west of Hearst.
Xian Zhao Li, 39, of Bedale Cres. in Markham, and Han Chu Hu, 39, of Lount St. in Toronto, were arrested at the scene (SUNDAY SUN, August 7, 2005).

Narkontynent

Polska na czarnorynkowej mapie Europy jest jedna z najwiekszych fabryk amfetaminy i tabletek extasy - wynika z najnowszego raportu Miedzynarodowego Organu Kontroli Srodkow Odurzajacych (INCB), do ktorego nieoficjalnej wersji dotarl "Newsweek".
Analiza zostanie oficjalnie zaprezentowana w tym tygodniu. Obok Polski do grona najwiekszych producentow narkotykow syntetycznych naleza Czechy, Litwa, Lotwa i Estonia. Tych piec panstw zaspakaja niemal w pelni zapotrzebowanie calego regionu na syntetyczne uzywki.
Od dziesieciu lat rosnie w Europie spozycie marihuany. W zeszlym roku siegnelo po nia prawie 30 mil Europejczykow, czyli az 5,3 proc. populacji.
Stary Kontynent jest odbiorca 20 proc. swiatowej produkcji tego narkotyku. z raportu wynika tez, ze najwiekszym odbiorca heroiny na kontynencie jest Rosja - uzywa jej ponad milion osob. Liczba uzaleznionych stale rosnie, bo jak dowodza autorzy raportu, latwy dostep do narkotyku przeklada sie wprost na wzrost liczby narkomanow. Ciekawe, jak zareaguje na te wnioski polski minister zdrowia Marek Balicki, ktory chce zniesienia kar za posiadanie niewielkiej ilosci narkotykow (Adam Rozanski, NEWSWEEK 6.03.2005).
Con led to drugs by OPP officer
TRACY McLAUGHLIN
Special to the Sun
BARRIE - An undercover OPP officer was bieng wiretapped when he chatted on the telephone with an inmate of Warkworth prison and told him about hidden marijuana fields, a court heard yesterday.
Det,-Const. Scott Duguid, 35, of Phelpston, who was in charge of searching out and destroying marijuana grow-ops in Simcoe County, pleaded guilty to breach of trust. His sentencing hearing is set for June 19, 2006 in Barrie.
Duguid was an officer with the Huronia Combined Forces Drug Unit in September 2003 when he was caught supplying the locations of marijuana fields in Simcoe County to two men who would harvest the crop before police moved in.
The scam was discovered inadvertently when police decided to intercept phone calls while Jamie Procter, 25, of Peterborough, was in prison because he was suspected of smuggling drugs into the jail. During those calls Procter discussed various marijuana locations with Duguid.
In one of the intercepted calls, Procter talked about how he had to cross a creek in his underwear to get to the marijuana. Police eventually arrested Procter, his brother, Jody Procter, 27, and Duguid when they met at a Country Style doughnut shop in Schomberg Sept. 22, 2003. (TORONTO SUN, Wednesday, August 10, 2005).












Friday, August 12, 2005

"Listy z wolnej Polski"

Genowefa Kuciak
c/o Jedrysiak
Wytowno 37
76-270 Ustka
Woj. Slupskie

Wytowno, dn. 20.09.1994 r.

MINISTRESTWO SPRAWIEDLIWOSCI
MINISTER - Pan W. Cimoszewicz
Skrytka Pocztowa 33
00-950 WARSZAWA

Szanowny Panie,
Zostalam okradziona przez ZUS "w majestacie prawa PRL". Wykorzystalam wszelkie dostepne instytucje do dociekania sprawiedliwosci w "demokratycznym panstwie prawa", jak okresla siebie RP.
Prosze Ministra Sprawiedliwosci o rade. Co mam dalej robic? Jakie instytucje w Polsce, czy poza nia, sa w stanie mi pomoc?
Jestem ofiara komunizmu. W 1945 roku musialam wraz z rodzicami opuscic Wolyn. Powod? Bo deklarowalismy sie Polakami. Do dzisiaj nie otrzymalismy rekompensaty za utracone mienie zabuzanskie.
W latach 1970-80, za sprawa mojego starszego syna, ktory dzialal w opozycji antykomunistycznej, mieszkanie moje bylo ciagle nachodzone przez milicje i SB. Rewizje, zastraszanie, ciaganie po komisariatach, tego doswiadczylam jako matka. W 1979 r. zostal zmasakrowany w komisariacie milicji w Ustce.
Syn probowal znalezc sprawiedliwosc, ukarac winnych, ale bez skutku. Po strajkach w stoczni, w ktorej pracowal, syn wykorzystal sytuacje i w 1980 roku uciekl z PRL-owskiego panstwa bezprawia. Za nim podazyl moj mlodszy syn. Po wielu latach, po smierci mojego meza, juz jako sama bezbronna starsza kobieta, chcialam spotkac sie jeszcze za swojego zycia z moimi synami. W zamian za otrzymanie paszportu zabrano mi mieszkanie i rente. Opuscilam kraj na tzw. "pobyt staly", chociaz synowie nigdy nie wyjezdzali z Polski na stale.
Zawieszajac rente ZUS nie poinformowal mnie o moich prawach, jakie gwarantuje Art. 89 Konstytucji RP i mozliwosciach otrzymania renty w Kanadzie, co na zasadzie wzajemnosci zapewniala podpisana w dn. 4.05.1987 roku umowa miedzy rzadem PRL a rzadem Kanady w sprawie unikania podwojnego opodatkowania /Dz.U. z 1990 r. Nr 38 poz. 216/. Zaraz po moim wyjezdzie, dn. 22.08.89 r. Minister Finansow wydal zarzadzenie w sprawie ogolnego zezwolenia dewizowego, ktore na zasadach wzajemnosci zezwalalo przekazywac swiadczenia emerytalno-rentowe do Kanady /M.P. Nr 34/89, poz. 264/.
Ani Rzad ani ZUS nie raczyli mnie o tym poinformowac. Wrecz przeciwnie, placowki dyplomatyczne PRL twierdzily, ze zadne swiadczenia mnie sie nie naleza.
Juz po powrocie w 1992 r., jako bezdomna, poniewaz w moim mieszkaniu, w ktorym przezylam 30 lat, mieszka milicjant - czlowiek resortu, ktory tyle zadal cierpien naszej rodzinie w okresie PRL-u, zglosilam sie do ZUS z prsba o zwrot zatrzymanej renty.
ZUS usilnie stoi przy swoim, argumentujac swoja racje podpierajac sie represyjna ustawa z okresu stanu wojennego w Polsce. Celem tej ustawy bylo pozbycie srodkow do zycia osob "za kare", za to ze wyjechali z Polski.
Nowy, demokratyczny Sejm RP dal juz wyraz tego co sadzi o stosowaniu ustawodawstwa stanu wojennego /M.P. Nr 5/92, poz. 23/. Ale widocznie ZUS-owi blizsze jest stare niz nowe.
Dlatego prosze Pana, Panie Ministrze, o pomoc w odzyskaniu zatrzymanych przez ZUS pieniedzy. O ile to nie lezy w Pana kompetencji, to prosze o wskazanie instytucji w kraju lub za granica, do ktorych moge sie zwrocic o pomoc w dochodzeniu swojej sprawiedliwosci.
Z powazaniem, Genowefa Kuciak

W zalaczeniu: Sporzadzony sukcesywnie, od Nr 1 do Nr 12 plik dokumentacji dot. dotychczasowych poczynian w celu odzyskania od ZUS mojej zatrzymanej renty.

Prezydent Tyminski

Tyminski nie wspolpracowal

Warszawa Oswiadczenie lustracyjne kandydata na prezydenta Stanislawa Tyminskiego, ze nie wspolpracowal ze sluzbami specjalnymi PRL, jest zgodne z prawda - uznal w czwartek Sad Lustracyjny. Wyrok ten oznacza, ze nie ma przeszkod w kandydowaniu Tyminskiego na prezydenta RP. Sedzia Grzegorz Pomianowski uzasadniajac decyzje sadu powiedzial, ze zebrane materialy archiwalne swiadcza o tym, iz Tyminskim interesowaly sie sluzby specjalne, ale odmowil on zdecydowanie wspolpracy z nimi.
Jak wyjasnil, gdy Tyminski byl w Kanadzie (koniec lat 80.), z tamtejszej delegatury wywiadu do centrali w Warszawie przeslano "sugestie, ze moze on byc wziety ewentualnie pod uwag jako tajny wspolpracownik". Chodzilo m.in. o to, ze Tyminski mial kontakt z technologiami komputerowymi, ktore wowczas w Polsce byly objete embargiem.
Centrala w Warszawie zorganizowala spotkanie z Tyminskim w hotelu Forum w Warszawie. Jego samego sciagnieto na nie pod pretekstem, ze chca sie z nim spotkac pracownicy MSZ.
"Na tym spotkaniu usilowano go zwerbowac jako agenta. Pan Tyminski odmowil w sposob zdecydowany, odmowil takze podpisania deklaracji o zachowaniu w tajemnicy samego faktu spotkania i przeprowadzonej z nim rozmowy. Na tym dzialania wywiadu sie skonczyly" - powiedzial sedzia Pomianowski.
Kandydat na prezydenta po ogloszeniu wyroku powiedzial: "Zawsze jest cien watpliwosci, gdy czlowiek poddaje sie decyzji sadu. Ale po przeczytaniu wczoraj akt sprawy bylem spokojny" (GAZETA 154, 12 - 14 sierpnia 2005).

Nie sklamal

Warszawa Oswiadczenie lustracyjne kandydata na prezydenta Stanislawa Tyminskiego, ze nie wspolpracowal ze sluzbami specjalnymi PRL, jest zgodne z prawda - uznal w czwartek Sad Lustracyjny.
Wyrok ten oznacza, ze nie ma przeszkod w kandydowaniu Tyminskiego na prezydenta RP. Uznanie przez sad, ze kandydat sklamal w oswiadczeniu lustracyjnym, zamyka mu droge do kandydowania w wyborach. Sedzia Grzegorz Pomianowski, uzasadniajac decyzje sadu, powiedzial, ze zebrane materialy archiwalne swiadcza o tym, iz Tyminskim interesowaly sie sluzby specjalne, ale odmowil on zdecydowanie wspolpracy z nimi.
Jak wyjasnil, gdy Tyminski byl w Kanadzie (koniec lat 80.), z tamtejszej delegatury wywiadu do centrali w Warszawie przeslano "sugestie, ze moze on byc wziety ewentualnie pod uwage jako tajny wspolpracownik". Chodzilo m.in. o to, ze Tyminski mial kontakt z technologiami komputerowymi, ktore wowczas w Polsce byly objete embargiem.
Centrala w Warszawie zorganizowala spotkanie z Tyminskim w hotelu Forum w Warszawie. Jego samego sciagnieto na nie pod pretekstem, ze chca sie z nim spotkac pracownicy MSZ.
"Na tym spotkaniu usilowano go zwerbowac jako agenta. Pan Tyminski odmowil w sposob zdecydowany, odmowil takze podpisania deklaracji o zachowaniu w tajemnicy samego faktu spotkania i przeprowadzonej z nim rozmowy. Na tym dzialania wywiadu sie skonczyly" - powiedzial sedzia Pomianowski.
Kandydat na prezydenta po ogloszeniu wyroku powiedzial: "Zawsze jest cien watpliwosci, gdy czlowiek poddaje sie decyzji sadu. Ale po przeczytaniu wczoraj akt sprawy bylem spokojny".
Tyminski jest kandydatem Ogolnopolskiej Koalicji Obywatelskiej OKO, powstalej w listopadzie 2003 r. Kandydowal juz na urzad prezydenta w 1990 r. (GONIEC, 12-18 sierpnia 2005).